Skip to main content

Wydawca: A.D.G. Records

Nie wiem czy ja jestem dziwny, czy po prostu koledzy (he he he) po piórze jarają się rzeczami na nienajwyższym poziomie? Bo dostałem do recenzji debiutancką EPkę Wolfpath, odsłuchałem kilka razy i myślę sobie – no szału nie ma.

Posprawdzałem, jak tam oceniono „Wolfpath” w innych mediach opiniotwórczych, a tam 10/10, 8/10, pięć gwiazdek i tak dalej. No nic, pomyślałem, włączę jeszcze i posłucham – może znajdę ukryte złoto. No kurwa nie.

Nie znalazłem tutaj też black’n’rolla lub raw black metalu, które słyszeli w jednym wilczym zinie, nie umiem też zachwycić się tym materiałem jak kolega z zina okultystycznego (który jak znam życie napisał recenzję po trzech godzinach od otrzymania promo). Wolfpath to black metal, który korzenie ma gdzieś tam umownie w Skandynawii z lat dziewięćdziesiątych, ale w moim odczuciu – w jej drugiej lidze i raczej drugiej połowie. To wszystko jest oblane niby agresją i mrokiem, ale wypada na moje ucho dość sztucznie. Brzmienie tej płyty jest również dość sterylne – przynajmniej ja za takim soundem w black metalu nie przepadam. Gdy słucham sobie tej EPki t odo głowy przychodzą mi takie nazwy jak Enthroned czy Ragnarok – które za chuja nie nazwiecie zespołami z górnej półki. Ot, takie o, kapele, które można sobie raz na jakiś czas posłuchać. No i pewnie w przypadku Wolfpath jest podobnie. Szybkie numery przypominają jazdę na oklep, obierając kierunek na chybił trafił. Dwa z kawałków są dodatkowo w języku polskim i trochę mi się to nie klei (choć „Powstałeś z popiołów” brzmi raczej jak interludium). Myślałem, że będzie lepiej trochę przy zamykającym całość „Wolf”, bo zaczyna się w stylu starego dobrego Rotting Christ, ale z czasem traci impet i przechodzi w fascynacje Rotting Christ z przełomu milenium i późniejszego (czyli w mojej ocenie już nie tak dobry) łamane przez Cradle of Filth. Czyli mogło być fajnie, a nie wyszło.

Na tym się chyba skończy moja przygoda z Wolfpath, a już na pewno jeśli mówimy o tej EPce. Za skurwysyn nie chce to do mnie trafić, nudzi mnie i drażni na przemian. To nie jest rodzaj black metalu, który do mnie trafia. Sorry.

Ocena: 5/10

Oracle
17037 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj