Wydawca: Seven Gates of Hell Records

I co ja mam Wam powiedzieć? Sam jestem sobie winien. Jak zwykle, ciekawość wygrała z rozumem i stąd moje męki. A przecież ostrzeżenie było w każdym miejscu. No już sama nazwa była ostrzeżeniem „nie tykaj, musi być gówno”.

Ukć. Kurwa, w języku polskim nazwać black metalowy, który brzmi jak onomatopeja z Golgoty (wiecie, gdyby to był komiks, to Longinus dźga Chrystusa włócznią, a rysownik dopisuje tam „ukć”) to już jest samobójstwo scenowe. Ale myślę – a może wcale nie będzie tak źle? Więc odpaliłem i jest jeszcze gorzej. Ja nawet nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od początku.

Ukć to całkowicie solowy projekt Icanraza, którego możecie znać z Hermh, Abused Majesty czy Christ Agony. Nazwy więc każdemu raczej znane, ale tam był on tylko częścią całości, a na Ukć odpowiada za wszystko. Nie ma więc na kogo zrzucić winę, za to, jak bardzo chujową płytą jest „Coming Out”. Jeśli coś mógłbym nazwać sztampowym black metalem to byłoby to właśnie Ukć.

Muzyka z debiutu tego zespołu to jakiś potworek, sklejony z wielu wpływów. Usłyszycie tu symfoniczny black metal będący dalekimi echami Emperor (w pierwszym numerze to nawet podpierdolił motyw z „Prometheus”), tu czy tam bywa bardziej nowocześnie (czytaj: komercyjnie), więc Behemoth kłania się nam w pas, by po chwili przeskoczyć na jakieś quasi gotyckie, miętkie granko „niby z pazurem”. Mało? Bierzemy „Głuche Oczy”, zaczynające się szamańskimi zawodzeniami damsko – męskimi, a cały numer nawiązuje jakoś tam do post – black/folkowych zespołów. Nic tu do siebie nie pasuje tak naprawdę, przez co Ukć brzmi jakby była składanką z utworami skomponowanymi przez całkowicie różne hordy. Ale mamy i klamrę.

Są to teksty. Kurwa, no ja wiem, że teraz odeszło się od Szatana czy Wikingów na rzecz picia wódki w bramie, ale teksty na „Coming Out” są kurwa… no nie wiem, żałosne? Śmieszne? Infantylne? No weźmy sobie singlowy „Głuche Oczy” – który jest generalnie o tym, że facet to świnia i zdradza kobietę, która jest do niego ślepo przywiązana. Ważki problem i może jestem twardogłowy, ale ni chuj mi to nie pasuje do black metalu. Abstrahując od tego, że sam tekst jest po prostu słaby. W innych to na przykład mamy analizę sytuacji społecznej w Polsce i nawet jeśli się z nią zgadzam to, o Szatanie, to jest tak bardzo złe. Black metalowy protest song? Serio?!

No i na koniec jeszcze image. Icanraz kreuje się na kuzyna Mortiisa? Smutnego Indianina? Pustelnika z Kalkuty? Wszystko naraz?

Wiecie co, ja już dawno nikomu nie dałem tak niskiej oceny, ale autentycznie nie potrafię znaleźć na tej płycie niczego, absolutnie niczego dla siebie. Wierzcie mi, że próbowałem, bo pomyślałem, głupia nazwa, zaraz się będą nad tym zespołem pastwić, to ja spróbuję znaleźć tu jakieś jasne punkty. No nie udało mi się. Nie dajcie się na to złapać.

Ocena: 1/10

Oracle
19338 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

2 komentarze

  • Zygfryd84 pisze:

    Aż taki chujowy??? To sprawdzę.
    Kiedyś gdześ ktoś ocenił desideratum od anaal nathrakh na 1/10 i sprawdziłem z ciekawości i nie żałuję bo dziś AN to jeden z moich ulubionych zespołów ekstremy.
    Ale tutaj tak nie bedzie.

  • Rafał Żelazowski pisze:

    Ja pier…… No nie słyszałem gorszego kawałka odkąd słucham metalu czyli od mniej więcej 30 lat…..wstyd i tyle. Nie będę klnąć ale to naprawdę badziew. Jakbym słyszał tekst dzieci z podstawówki i to nie z ósmej klasy,hahahahaha

Skomentuj