Wydawca: Hell Is Here Productions

Idzie jesień, a w raz z nią długie maratony przy których wódka dla samotnika staje się kochanką a papierosowy dym jest niczym opium dla okaleczonej psychiki…

Sytris to projekt dosyć osobliwy. Pochodzące z 2009 roku demo „Lost in Eternal Shadows” pokazało, że projekt ma potencjał. Muzyka na nim zawarta oscylowała w kręgach mistrzów starej norweskiej szkoły z nieodżałowanym Burzum na czele (nie ukrywajmy, porównania być muszą). Sam klimat muzyki (oparty na klawiszach i charakterystycznych wokalach Xaos’aDemonic Slaughter, Xaos Oblivion, Open Hell) dusił poprzez wstręt do ludzkiej jednostki i prowadził wprost na cmentarne pola. Debiut muzyczny wypadł więc bardzo dobrze i obiecująco. Następne 3 lata wypełnione „Koszmarem” (który został odłożony na bliżej nie określoną przyszłość) sprawiły, że Sytris poszedł ścieżką wydeptaną na „Lost…„, by tym razem – nie tylko muzycznie ale i lirycznie – ukazać upadek człowieka uzależnionego. Jego fobie, lęki, a w ostateczności… samobójczą śmierć. Sytris na „Confessions…” dojrzał muzycznie i klimatycznie. Jest esencją czystego black metalu, oblanego w depresyjne kształty. Nie pędzi, nie szaleje a skupia się na budowaniu poczucia odosobnienia i walki z samym sobą i światem otaczającym. Walki z góry przegranej, w której życiodajny i rozkosznie uzależniający płyn, kochany przez wszystkich stąd aż po dalekie stepy ogromnej Rosji, jest pity hektolitrami i powolnie morduje. Niczym cichy zabójca poprzez przenośnię-symbol Sytris kształtuje swą muzyką izolację człowieka w jego własnym umyśle. Pojawiający się po raz kolejny wokal Xaos’a (który umówmy się, gra tutaj pierwsze skrzypce) dopełnia szkielet, który zrzucił z siebie klawiszowe pasaże na rzecz wolnych, wręcz smolisto-doomowych klimatów. Wbija, miażdży i świdruje, by w ostateczności wypluć ludzkie ścierwo. Nic specjalnego, odkrywczego ? Owszem, nie. Nie mniej Sytris poruszając się po utartych już ścieżkach odkrywa je na nowo. Rozkłada to co już było, interpretuje (inspiracja opowiadaniem „PętlaMarka Hłaski) i buduje na nowo, dodając coś od siebie. I robi to perfekcyjnie, jak na 0,7L Żołądkowej przystało.

Mało jest tak zacnych materiałów, które trafiają w moje wypaczone gusta. Sytris jest tutaj jednym z nielicznych wyjątków. I choć nie wybija się po za sztywne kanony black metalowej sztuki, posiada w sobie to, co jest najważniejsze w tym gatunku: destruktywną i pełną nienawiści do wszystkiego i wszystkich formę zła.

Ocena: 9/10 (bardzo subiektywna, jak pełna butelka wódki)

Tracklist:
01. Intro
02. Not to be a man anymore
03. Downwards oblivion
04. Tren zadumy
05. All against us
06. Confessions of the fall

Łysy
1050 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026
Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026

One Comment

  • Piotr pisze:

    Uważam, że ocena jest za wysoko. Ten materiał powtarza to co było już w setkach innych płytek. A wokal jest miejscami bardzo słaby – np. kawałek All Against Us.

Skomentuj