Wydawca: Northern Heritage Records
W momencie, kiedy z moich głośników popłynął numer zapowiadający drugi długograj krakowskiej Mgły miałem świadomość, że następca „Grozy” będzie materiałem bardzo dobrym.
Nie mogłem się bardziej mylić, ponieważ „With Hearts Toward None” to coś więcej niż bardzo dobra płyta, to płyta wybitna, doskonała a może i genialna? Jakich by zwrotów nie użyć żeby spróbować opisać jej zawartość, zawsze pozostanie pewien element niedopowiedzenia. Sama muzyka broni się najlepiej i wystarczy przycisnąć „play” żeby od pierwszych sekund odpłynąć w świat tak ponury, złowieszczy i nihilistyczny, że wszelka chęć życia ucieka z człowieka jak wessana w czarną dziurę zatracenia. Każdy utwór jest wyjątkowy i w wyjątkowy sposób tworzy charakter całej płyty. Poszczególne numery opierają się raczej na prostych riffach powtarzanych niczym diabelska, hipnotyczna mantra, ryjąca w umyśle człowieka rany, które na długo nie chcą się zagoić, a blizny po nich pozostaną na bardzo bardzo długo. Nieodparte wrażenie towarzyszące słuchaniu tej płyty to obraz posępnych skalistych szczytów, ponurych i ciemnych, zasłoniętych gradowymi chmurami, a w ich centrum, na wierzchołku człowiek jednocześnie świadomy otaczającej go przestrzeni, ale i przytłoczony gęstymi czarnymi jak smoła, obłokami. Przez tą wręcz surrealistyczną krainę niczym przewodnik prowadzi nas głos złowieszczego proroka zagłady dobywający się z piekielnych otchłani. Nie wiem już, jakich metafor mam użyć żeby, choć po części oddać atmosferę „With Hearts Toward None”. Nie wiem czy jest nawet sens wybierać, które kawałki są najlepsze, choć jeśli miał bym typować to wymieniłbym III i VII. Zdecydowanie do tych dwóch numerów chyba najczęściej wracałem. Naprawdę jestem tą płytą rozjebany.
Mimo, że mamy dopiero początek kwietnia to przypuszczam ze w niejednym zestawieniu najlepszych płyt i to nie tylko z polski, ale i ze świata roku 2012 ten materiał zajmie wysoką pozycję. Jeśli o mnie chodzi to już dawno nie słyszałem tak świetnej płyty Black Metalowej. Po moich spustach ocena wydaje się być oczywista.
NO SOLACE KURWA!!!
Ocena 10/10
Tracklist:





czyli na koncert jedziemy? 😀
Proste!
Płyta rozpierdala w pył 90% skandynawskich płyt BM nagrywanych w obecnych czasach ! Genialna !
Myślę,że jest dobra,nawet bardzo,ale gorsza mimo wszystko od poprzednich produkcji