Skip to main content

Wydawca: Odium Records

Hild to nowa twarz (oczywiście w corpsepaincie) na scenie black metalowej, którą jednak co poniektórzy mogą już kojarzyć, przynajmniej przez osobę założyciela – Larsa Broddessona, który bębnił na dwóch płytach Marduk.

Czy to dużo, czy to mało nie wiem – Odium Records oparło trochę promocję tej płyty na osobie Larsa tak czy inaczej. Zaciekawili mnie tym, nie przeczę, więc sprawdziłem sobie Hild i moje uczucia są dość mieszane. Kilku kolegów podeszło dość ekstatycznie do „ValFreiya”, a ja starałem się dojść, skąd ten entuzjazm. Przesłuchałem więc ten debiut wiele razy i mam pewne podejrzenia, jednak jeszcze mi daleko do dzielenia bardzo entuzjastycznych opinii. Przede wszystkim, nie wiem, czy nazwałbym Hild projektem stricte black/thrashowym, moim zdaniem mocno odstaje on od powszechnie rozumianej łatki „Black/Thrash”. Hild zdecydowanie bardziej kombinuje. Faktycznie, sporo tutaj black metalowych inkilnacji, gdzieś tam ten thrash też się przebija, ale bliżej mu w jakiś sposób do tego co przedstawia Voivod niż na przykład Destruction. Nie wiem czy inni też mają takie wrażenie, ale u Hild bliżej jest do takich zespołów jak Ved Buens Ende, Porta Nigra, może Dodheimsgard... I nie zawsze chodzi mi o to, że muzyka jest identyczna, a raczej feeling. W paru miejscach z kolei muzyka Hild bardzo mocno zajeżdża mi… Dismember. No cóż, nie bez kozery kapela pochodzi ze Szwecji, żeby czasem nie pojechać widocznie po tamtych rejonach. Utwory Hild są raczej krótkie – żaden nie przekracza, o ile się nie mylę, trzech minut. Przez to też „ValFreiya” wchodzi szybciutko, na jeden raz i nie męczy – to jest jej zdecydowany plus. Mimo to cały czas nie mogę się do końca do niej przekonać. Może zbyt to dla mnie przekombinowane w swojej prostocie? Paradoksalnie, tak mogłoby się zdarzyć. Nie wiem.

Na pewno będę wracał jeszcze do debiutu Hild i sprawdzał czy a jeśli – za którym razem zaskoczy. Nie stoję więc w chórze osób totalnie zachwyconych tą płytą, niemniej jednak uważam że jest ciekawa. A że ciekawe rzeczy trzeba sprawdzać – sprawdźcie i ten album. Na pewno jest tego wart, inna rzecz, czy ta muzyka Was porwie czy tylko stwierdzicie tak jak ja – że jest ciekawa.

Ocena: 7/10

1. ValFreiya
2. Göndul
3. Wodurida
4. Hrist
5. Mist
6. Hlökk
7. Herfjötur
8. Sanngrithr
9. Skögul
10. Rota 02:15
11. Thögn 02:01
12. Thrudr
13. Hild

Oracle
17028 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj