Wydawca: Psycho Records

Płyty, których nie słyszałem 10 i więcej lat zawsze kiedy już dane mi jest ich posłuchać, przechodzą swoistego rodzaju test na ewolucję gustu. Oczywistym jest to, że w pewnym momencie każdemu czy tego chce czy nie się on zmienia. Jednak są płyty, które nas rozpierdalają bez względu na to, czy jeteśmy gołowąsem jedynie z marzeniem o inicjacji seksulanej, czy mamy już 40 lat, dwójkę dzieci, byłą żonę i kota na karku.

Ostatni raz trzecią demówkę Hazaela słyszałem w 94-95 roku w pakiecie z „Thorem”. Pamiętam, że zajarany byłem oboma kasetami i prawie nie opuszczały one mojego kaseciaka. To było o tyle dziwne, że mnie szwedzkie śmierć granie tamtego okresu średnio jarało, żeby nie powiedzieć iż mi się po prostu nie podobało. Kumple klękali przed Entombed, czy innym Grave, a ja wtedy czciłem Darkthrone. Takie to były szalone czasy. I wtedy pojawił się właśnie Hazael. Za cholerę nie pamiętam kto był na tyle miły i wysłał mi kasety zespołu, aczkolwiek mam pewne podejrzenia. Słuchałem Polaków z niekłamaną radościa i dumą. Moim nastoletnim umysłem zawładnął Hazael. Nie na długo przyznam szczerze, bo gdzieś po trzech latach zniknął pod naporem kolejnych muzycznych fascynacji. I przyszedł czas na test. Mniej więcej 14 lat od ostatniego przesłuchania „Clairvoyance” dzięki Robertowi z Psycho Records mam możliwość posłuchania tego na srebrnym krążku (szkoda, że nie na winylu). I wiecie co? Wciąż mnie rozpierdala A często przecież jest tak, że na takie krążki po kilkunastu latach patrzymy z perspektywy gustu – powiedzmy – wyrobione. Zdają się nam one wtedy żałosne, porażają prostotą. Tutaj wszystko wciąż zabija, a do tego ma to zajebisty klimat. Starym maniakom śmierć metalu nawet nie będę zachwalał, bo pewnie i tak większość z nich (jeśli nie wszyscy) Hazael znają, a nawet może lubią. Młodziakom – szczególnie tym, którzy stwierdzili, że będą grać oldschoolowy death metal w stylu wyżej wymienionych kapel – powiem tak. Zobaczcie moi drodzy metalowcy, jak powino się tworzyć taką muzykę. Wydajcie te parę groszy i posłuchajcie jak w Polsce grało się oldschoolowy śmierć metal (z naciskiem na Szwecję), kiedy w zasadzie był on newschoolem.

Szkoda, że – przynajmniej na razie – nie będzie wznowienia „Thor”. Kaseta zjechała mi się dawno temu. Płyty jak widzę po allegro chodzą po dużej bańce, znaczy ktoś wyczuł interes.

edyta: byłbym zapomniał. To znaczy zapomniałem, ale mi przypomniano, że dodany jest do płyty specjalny bonus multimedialny w postaci koncertu z 92 roku. Jedynego w takim czteroosobowym składzie.

Ocena: 8/10

Tracklist:

 

01. Legate of Goat Tyrant
02. Clairvoyance
03. The Last Respiration of Condemned
04. To Punish the Victim
05. Ancient Mags
06. Incommensurable Elimination
Ef
4724 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026
Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026

2 komentarze

  • My Blood pisze:

    Jedyny w takim czterosobowym składzie… bo takto, od Clairvoyance wszystkie koncerty grali w czwórkę;-) mała różnica, ale … czy jak tam z tym prawie różnicami było;-)

  • Ef pisze:

    Tak, tak. To tak jak się robi poprawki na szybko ; ]

Skomentuj