Wydawca: Pagan Records

O nowym wydawnictwie Furii informacja pojawiła się dość niespodziewanie. Niby można się było domyślać, że coś nowego powstanie, bo od premiery „Księżyc Milczy Luty” minęło już parę ładnych lat. I w końcu dostaliśmy „W Śnialni”.

Choć z tego, co wczytałem, to album nie tak znowu nowy, bo zarejestrowany pod koniec 2019 roku. Czemu akurat teraz ma swoją premierę? Ciężko stwierdzić, na co czekał Nihil z kolegami… Ponieważ o tym albumie już zostało sporo napisane, a byli nawet tacy co i po kilku godzinach byli w stanie sklecić recenzję [też byś taką sklecił po godzinie, gdy połowa to przekopiowana notka prasowa – przyp. Oracle], ja ograniczę się po pewnych moich, subiektywnych wrażeń.

Zacznę może od tego, że dla mnie ta płyta nie do końca zawiera muzykę. Jest to słuchowisko i chciałoby się dodać słuchowisko radiowe… Takie podejście nie jest nowe na polskiej scenie black metalowej, wystarczy sobie przypomnieć „Coven” Cultes des Ghoules, którego założenia były podobne. Jednak, jeśli porównywać te dwa „wydarzenia muzyczne”, to jednak ja wskazałbym Furię jako zwycięzcę pojedynku na radiowe słuchowiska, ze względu na to, że materiał jest dużo bardzo zwięzły i nie trwa tyle, co przeciętny film. Co dalej? Mimo dość ciekawej formy mam wrażenie, że sporo było tu samo kopiowania albo auto inspiracji. Jak zwał, tak zwał.

Mnóstwo riffów kojarzy mi się z jakimiś wcześniejszymi dokonaniami Furii. I nie ma według mnie nic złego w tym fakcie. Dzięki temu szybciej wpadamy w nurt tej płyty. W mojej ocenie świetnie sprawdza się też współpraca z aktorami i robota, którą wykonują na tej płycie. Z samym Nihilem za mikrofonem brzmiałoby to dużo bardziej ubogo. A tu mamy pewną wielowymiarowość. Szczególnie drugi akt (celowo nie napisałem utwór) i to poszukiwanie drogi w labiryncie. Dla mnie jeden z najlepszych fragmentów tego dzieła. Zauważyłem też, że ta płyta wiele zyskuje słuchając jej na słuchawkach. Manipulacja dźwiękami i przestrzenność całego nagłośnienia, czyni ten materią jeszcze lepszym. Cóż mi pozostaje napisać więcej? Nie jest to typowa płyta. Nie mam tu typowych utworów. Jest to pewne wydarzenie artystyczne, które ja akceptuje w 100%.

Furia po raz kolejny pokazała, że dla ich muzyki nie ma ram czy granic. Mogą oni swobodnie operować w najróżniejszych rejonach muzycznych i za każdym razem ma to sens. Jestem pod wrażeniem i wielkie brawa za taki świetny koncept. Nie będę tej płyty oceniał, bo jeśli już trzymać się kanonów czysto muzycznych, dla mnie jest to bardziej album „live” niż regularna płyta. A Ty gdzie zapoznasz się z „W Śnialni”? „Tu?”, a może „Tam?”

Tracklist:

1. Wesele w Śnialni
2. Tancowały chochoły Wyjawienie
Pathologist
1173 tekstów

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026
Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026

Skomentuj