Furia „Księżyc milczy luty”

furia-ksiezyc-milczy-lutyWydawca: Pagan Records

Jak Nihil milczy przez dłuższy czas, to wiedz, że coś się dzieje. Jest to prawda dotycząca polskiej sceny. Tym razem Furia, bo o tym „dziecku” Nihila mowa, uderza podwójnie. Jakby się głębiej zastanowić to nawet potrójnie… „Guido” jeszcze nie słuchałem. Wszystko po kolei.

Dziś pochylam się nad płytą o wielce dziwacznym tytule „Księżyc milczy luty”. Furia zdążyła nas już przyzwyczaić do dziwactw, więc pamiętajcie: po tym zespole expect the unexpected. „Księżyc milczy luty” na ma pewno fajną okładkę. Lubię takie dziwne, niejasne twory. Pasuje ten obraz do muzyki. A co w tej materii? Znowu jest inaczej. Jakbym miał się pokusić o oszacowanie procentowej zawartości black metalu na tym krążku, to myślę, że byłoby to między 30 a 40%. Przy czym to 40% jest i tak srogo naciągane. Prawda jest taka, że Nihil kombinuje w zupełnie inne strony. Sporo na tej płycie czystych wokali, sporo motywów dalekich od jakiejkolwiek metalowej stylistyki. W Internetach wdziałem nawet porównania do Świetlików. Ciekawe, dość abstrakcyjne, ale po głębszym zastanowieniu wcale nie takie głupie jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Wydaje mi się, że to jest najmniej metalowe wydawnictwo od czasu „W melancholii”. Ale czy mi się podoba? W sumie tak. Naprawdę podziwiam Furię za ewolucję i konsekwentne zmierzanie w przyszłość wcześniej obraną ścieżką. Z płyty na płytę jest progres. Nie ma powtórzeń. Zawsze jest coś nowego. Coś zaskakującego. „Księżyc milczy luty” to płyta, której się słucha przyjemnie. Nie nudzi, potrafi zainteresować. Choć tym razem najfajniejsze, moim zdaniem numery są na końcu. „Zabieraj łapska” i „Zwykle czary wieją” to dwa kawałki, do których najczęściej wracam. Zdecydowanie najciekawsze pod względem muzycznym, a przede wszystkim wokalnym. Mimo że dalej trawie ten krążek to wiem, że Furia po raz kolejny udowodniła, że ma w dupie wszelkie konwenanse. Robią po prostu swoje.

I nie prawdą jest, że Furia to kapela dla gimnazjalistów, hipsterów i małych słodkich japonek. Furia jest dla każdego, kto ma odwagę wniknąć w muzykę.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Za ćmą, w dym
2. Ciało
3. Tam jest tu
4. Grzej
5. Zabieraj łapska
6. Zwykłe czary wieją
Autor

762 tekstów dla Chaos Vault

1 komentarz

  • Luty to kiedyś znaczył okrutny lub srogi.
    A płyta 10/10 , coś innego , Furia jak zwykle zaskakuje muzycznie. I o to chodzi. Granie dla gimbazy? Hehe, ja mam 4dychy i mam ich wszystkie płyty…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *