Wydawca: Red Creek
To, że jestem fanem Cult of Luna nie ulega chyba wątpliwościom. Dlatego bardzo ucieszyłem się na wieść o nowym wydawnictwie. Liczyłem co prawda na długograja, ale EPka licząca sobie prawie czterdzieści minut, to też nie w mąkę pierdnął.
I tak zasiadłem do pierwszego odsłuchu „The Raging River”. Muszę przyznać, że pierwsze minuty tego wydawnictwa, to trochę kręcenie nosem… Z jednej strony nie da się ukryć, że jest to Cult of Luna, ale taka trochę bez fajerwerków. Tak to brzmiało kiedyś, teraz chyba brzmią trochę inaczej. A przynajmniej powinni… Z tych pierwszych czterech numerów, to w zasadzie „What I Leave Behind” najbardziej przypadł mi do gustu. Na ciekawe „drapiące” brzmienie, które zdecydowanie przykuło moją uwagę. Przykuwa też uwagę „Inside of a Dream”, bo ten kawałek z kolei kompletnie nie brzmi jak Cult of Luna. Nie doszukałem się czy to jakiś cover… Nie mam pojęcia, co ten kawałek tu robi i jak się tu znalazł, ale prawa EP-ek są takie, że można robić na nich w zasadzie, co się chce. Pozostałe dwa numery z tej pierwszej części materiału to w zasadzie losowy generator utworów Cult of Luna i nie do końca mnie one przekonują. Ciekawie robi się na końcu. „Wave After Wave” mam ponad dwanaście minut i z przyjemnością i wielką uwagą słucham tego jak ten numer się rozwija, jak stopniowo buduje się tu atmosfera. Ciekawy, niepokojący, najlepsze co znajduje się na tym materiale. Jak nietrudno więc stwierdzić EP-ka dość nierówna. Czy warto ją mieć w kolekcji? Jeśli jaracie się bezgranicznie tym, co robi Cult of Luna, to zapewne jest to doby pomysł.
Fanom umiarkowanym jednak polecam uzupełnienie kolekcji o inne wydawnictwa.
Ocena: 7/10
| 1. | Three Bridges | ||
| 2. | What I Leave Behind | ||
| 3. | Inside of a Dream | ||
| 4. | I Remember | ||
| 5. | Wave After Wave |




