Wydawca: Masters of Kaos Productions

15 lat temu Abused Majesty wypuściło swój drugi album. 15 lat temu Empire Records wypuściło swój ostatni krążek. I 15 lat temu znany redaktor Kejosa ten właśnie materiał zrecenzował. 

A zachęcił mnie tą recenzją na tyle, że postanowiłem sprawdzić co tam u Majesty słychać na płycie numer trzy (wiadomo, latka lecą, gusta się zmieniają, opinię mógłby mieć teraz inną, więc traktuje to z przymrużeniem oka). Przede wszystkim nie ma pana z Ukcia i nie ma pana z Vadera. Poodchodzili lata temu. Ale są za to znowu Socaris i Maar, których na „dwójce” nie uświadczyliśmy. Byli na debiutanckim „Serpenthrone”, które to z kolei, jak na płytkę z kiosku, było całkiem niezłym albumikiem te dwie dekady temu. A co słychać w Abused Majesty w 2023 roku? Przede wszystkim krążek jest dość krótki, bo 7 kawałków kończy się w lekko ponad pół godziny, ale lepiej tak, niż miałby nadużywać gościnności. Jest parę melodyjek, klawisza też nie zabrakło, a no i panowie zgarnęli Hellishdusta z Kiry do zdzierania gardła, a ten moim zdaniem robi niezłą robotę. Nie wiem ilu jeszcze jest fanów takiego blaczura z pianinkiem, ja przestałem badać ten „nurt” dawno temu, ale w ramach ciekawostki fajnie było zerknąć, co tam się u chłopaków dzieje. Nie ocipiałem z wrażenia, ale puściłem sobie „Proxima Inferni” parę razy i dobrze posłużyła, żeby przewietrzyć ucho i oderwać się od tego, co tam leci mi na co dzień.

Można sobie zerknąć i samemu ocenić. Ja oceny nie wystawiam, bo to też nie moja para kaloszy. Wyznawcy gatunku mogą być zajarani. A Janusz Jankes jak zawsze był zachwycony.

Pleban
95 tekstów

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026
Profanation „Ultra-Noise Warfare”Recenzje

Profanation „Ultra-Noise Warfare”

PlebanPleban12 października 2026

One Comment

  • Piotr pisze:

    Pierwsze zetknięcie i nie słyszę tu mego faworyta tj. serpenthrone (te wstawki w ojczystym języku bardzo mi pasowały), etykieta że to gorszy dark funeral już nie bardzo (etykiety są be). Ale do rzeczy, lata lecą, mody się zmieniają (furia, mgła, batchuska), a Gwałciciele Majestatu się nie dali wyprowadzić na manowce i grają swoje. Wzbogacenie środków wyrazu poprzez dodanie partii fortepianu (tylko dla smaczku) to według mnie udany koncept (oby nie przesadzili w przyszłości). Może album nie rzuca na kolana ale na pewno zyskuje przy częstszym odsłuchu. I na koniec nie jest to plagiat Emperora ani Dimmu i za to Chwała.

Skomentuj