Wydawca: Godz Ov War Productions

Harvest Gulgaltha po pięciu latach ciszy wraca z nowym albumem. W pytę pomyślałem sobie. Wszak  “Altars Of Devotion to był zajebisty materiał, który godzinami wręcz potrafił kręcić się u mnie w odtwarzaczu. Tym mocniej byłem ciekaw, czy zespół sprostał zadaniu i wydał krążek choć tak dobry, jak debiut.

Jedno na początku zdaje się być stuprocentowo pewne. Na “Ancient Woods” nadal pozostajemy w spalonej słońcem Arizonie z riffami gęstymi jak smoła i dusznym jak tamtejsze powietrze klimatem. Nieśmiało jednak, wraz z dłuższym obcowaniem z krążkiem, z minuty na minutę wkraczamy do lasu, który już tak gęsty nie jest, a zaczyna przed sobą otwierać coraz to więcej pustej przestrzeni. Na “Altars Of DevotionHarvest Gulgaltha wjechała na wysoki poziom gęstości i masywności, która wraz z kolejnymi minutami zgniatała coraz to większym ciśnieniem niczym źle dostrojona komora baryczna.

To mogło się podobać, bo wolny, miejscami wręcz psychodeliczno-rytualny klimat rozkładający się na tej płycie wciągał niczym dobrze dobrany narkotyk, który chciało się ciągle zażywać, stopniowo się od niego mocno uzależniając. Tymczasem na “Ancient Woods” Harvest Gulgaltha zdaje się, że zbyt mocno się ugrzeczniła. Nie chce już odprawiać rytuałów, brać przy tym psychodelików i składać ofiary w postaci nagiej kobiety na kamiennym ołtarzu, acz czcić pradawne leśne bóstwa składając przy tym hołd prastarym drzewom. Nie zrozumcie mnie źle. Zespół nie ucieka od swojego powolnego death/black metalu nasmarowanego doom metalową otoczką, a jedynie niechcący zmniejsza jego ciężar. Brzmienie tak charakterystyczne dla tego zespołu z niewiadomych przyczyn gdzieś miejscami ucieka i zostawia po sobie tylko pewne pierwiastki masywności tak, jakby  – co dobre – zespołowi nie udało się wyrwać wszystkich jego korzeni do końca. To dobrze, bo przynajmniej co pozostaje tutaj nie zmienne, to wokal: głęboki i nieskazitelnie czysty, nadający rytuałowi odpowiedniego klimatu oraz riffy, które ciągną się niczym gorąca smoła stopniowo wypalająca głębokie rany na ciele słuchacza. To wszystko przekłada się na całość, która nie wciąga już niestety tak dobrze, jak narkotyczne ołtarze dewiacji.

Jedni zapewne uznają “Ancient Woods” za progress, ja uważam jednak za mały regres, choć oczywiście mogę się mylić. Wszak wizja artystyczna zespołu, nie koniecznie musi iść z oczekiwaniami słuchacza-fana. Nie jest to też ujmą, bo “Ancient Woods” to nadal zajebiście zagrany materiał, który zapewne będzie często gościł w zestawie audio, choć debiut będzie zapewne to robił znacznie częściej.

Ocena: 7,5/10

Tracklista:

  1. From The Depths Of Acosmic Light
  2. Vessel Of The Spirit Essence
  3. Cleansed In Ash (Will Of The Flame pt. I)
  4. Talisman Fed Flames
  5. Primal Spirits And Iron Serpent (Will Of The Flame pt. II)
  6. Ancient Woods Poisoned Black
  7. Chaos Among The Dead (Will Of The Flame pt. III)
Łysy
1051 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj