Wydawca: Darker Than Black
Jeśli nazwa automatycznie skojarzyła Wam się z naszym wschodnim sąsiadem, gdzie swojego czasu modny był kolor pomarańczowy, a teraz bodaj niebieski, to chylę czoła przed tym, jakże trafnym procesem myślowym.
Płyta ta ma już dwa lata, ale pewnie jeszcze dostępna jest. Przyznaje się bez bicia, chociaż muzyka (czy raczej bardziej kwestia tematyki prezentowanej przez zespół) jest mi bliska, to jakoś nigdy nie zainteresowałem się nimi bliżej. Drugi w karierze krążek zespołu, to pierwszy jaki słyszę i powiem szczerze specjalnie zawiedziony nie jestem. Nie jest to może coś przed czym bym klękał, ale określiłbym to jako średnie, acz solidnie połączenie elementów black i death metalowych z pewną dozą melodii i wstawek, nazwijmy je folkowych. Te dwa ostatnie aspekty powodują, że utwory – mimo podobnej budowy – zapadają w pamięć, a o to tu przecież chodzi. Dodatkowo parę ciekawych zagrywek do swojej muzyki Svyatogor przemycił i za to też mały plus ode mnie. Całość zamyka przybrudzone brzmienie (złośliwcy określą je jako brzmienie „brakuje nam pieniędzy) plus wokal, który po pierwszym dość krytycznym z mojej strony komentarzem, po kilku przesłuchaniach przestał mi w zasadzie przeszkadzać. Chociaż zespół pochodzi z Ukrainy, to na szczęście dla prawdziwych słowiańskich wojów, którzy w języku swoich braci ze wschodu biegli nie są, przygotował wersje swoich tekstów po angielsku, więc nie trzeba odcyfrowywać dziwnych szlaczków. W zasadzie i bez czytania będziecie wiedzieli o co chodzi, bo sama szata graficzna tłumaczy wszystko.
Naprawdę nie jest to płyta wybitna,ale myślę, że dla każdego kto interesuje się szarpidrutami w szyszakach i kolczugach jest to pozycja, którą warto mieć. Na potupanę przy jakże słowiańskiej Wyborowej, jak znalazł.
Ocena: 7/10
Tracklist:




