Wydawca: Nordvis Produktion
Blodtår jako zespół chyba przegapiłem – ta nazwa nic mi nie mówiła do niedawna, konkretnie do czasu aż poznałem „Monark”, czyli drugi pełnowymiarowy krążek Szwedów. I muszę przyznać, że polubiłem się z nim całkiem nieźle.
Zacznijmy od tego, że Blodtår para się zimnym black metalem, w którym przewija się folkowo – nordycki duch. Czuć, że gdzieś korzenie tej muzyki tkwią w Bathory, ale byłoby to uproszczenie sprowadzać je tylko do tego. Duet Szwedów wychodzi ze swoją muzyką zdecydowanie szerzej – sięga po ludową melodykę, ale nadaje jej trochę takiego knajackiego sznytu, jak w „Det slutar i lågor”. Kiedy indziej Blodtår ucieka w zimny klimat, bardziej majestatyczny. W każdym przypadku natomiast silną stroną ich muzyki są melodie. Naprawdę dobre, raczej klasyczne, jednak mające w sobie siłę i ten pierwiastek, który sprawia że tego albumu naprawdę dobrze się słucha. Albo taki numer tytułowy, z tym basem w tle – no palce lizać.
Kolejnym czynnikiem na to wpływającym jest też wokal Carla – gość ma naprawdę spory rozrzut jeśli godzi o warunki i za każdym razem wypada to fantastycznie. Prawda jest też taka, że najbardziej mi podoba się jego wokal, gdy wjeżdża na stricte black metalowe wrzaski, trochę w stylu depresyjnej odmiany gatunku, ale też w jakiś sposób kojarzący mi się z Famine z Peste Noir. Robi wrażenie i jest mocnym punktem całego „Monark”.
Tak więc stwierdzam, że to zaskakująco dobry materiał – zwłaszcza, że promo wziąłem w ciemno, nie wiedząc za bardzo czego się spodziewać. A tu – jedna z lepszych płyt black metalowych, jakie w tym roku do mnie trafiły. Sprawdźcie sobie ten Blodtår.
Home
https://www.facebook.com/BlodtarOfficial





