Wydawca: Godz ov War Productions
Zapierdolenie sobie szybkiego demka/epki z prymitywnym graniem to przyjemność porównywalna z osuszeniem browarka 10% w 30 sekund. Bo w życiu ważne są małe szczęścia.
Zazwyczaj nie chce mi się już serwować sobie dłuższych posiadówek z pełnymi albumami (dlatego też polecam wam recenzje Wojtusia), a że głód pierdolnięcia potrafi dać o sobie znać, to z ratunkiem przychodzą takie oto szybkie strzały. Lata temu masa takiej drobnicy przychodziła pocztą na CD do zrecenzowania, więc jakiś sentyment też gdzieś tam został. A teraz takie maluchy wypuszcza np. Godz ov War. I, jak się w tym przypadku okazało, tylko w cyfrze. Nie ma problem, pan. Jaki sos? Na miejscu, na wynos?
EPka „Subhuman Eschatology” przynosi dwa numery i osiem minut łupaniny z pogranicza black i death metalu. Czasem do katalogu Godzów wpada taka niespodziewana drobna rzecz i robi mikrorobotę. Nie nastawiajta się na rewolucję totalną, bo to po prostu sprawnie zagrany materiał z paroma prostymi riffami i dokładnie w tej chwili dokładnie tyle mi wystarczy. Wstrętne łupańsko bez szczypty finezji. Nawet nie ma potrzeba się nad tym szczególnie rozwodzić, bo sami szybciej sprawdzicie o co tu chodzi odpalając ten materiał.
Z rzadka można sobie zażyć taką szybką małpę. Łatwo wchodzi, szybko mija i zostawia lekki uśmiech na mordzie. Ja to nawet więcej takich strzałów poproszę.




