Wydawca: Caligari Records
Dawno nie recenzowałem żadnego wydawnictwa z Caligari Records. Albo przechodziły mi koło nosa, albo promówki przychodziły nie dość szybko, bym mógł się z nimi solidnie zapoznać przed premierą, a ja akurat nie z tych, co napiszą Wam recenzję po jednym przesłuchaniu. Ale w końcu trafiło się promo, które kręci się u mnie już z miesiąc, stwierdzam więc, że mogę już się wypowiedzieć.
Tym razem chodzi o włoski Ignobleth, zespół dotychczas mi nieznany, ale też bez nad wyraz dużego dorobku. Recenzowany „Manor of Primitive Anticreation” to ich debiutancki album, a przed nim wypuścili zaledwie jedną EPkę. Natomiast główny obiekt dzisiejszej recenzji to czterdziestopięciominutowy i jedenastoutworowy kawał black/death metalu. Wytwórnia przebąkiwała nawet coś o war metalu, ale szczerze – poza bodajże jednym numerem nie określiłbym tej muzyki w ten sposób.
Ignobleth rzeczywiście czerpie jakoś z tego gatunku, natomiast sięga też odrobinę dalej. Dostajemy tutaj ciężkie i powolne fragmenty, niemal funeral doom metalowe, jak początek „Proselyte Pig II” chociażby. Zresztą na debiucie Włochów sporo jest takich wolnych fragmentów, które co prawda często przechodzą w szybki atak. No i sposób w jaki zaaranżowano bębny też tu i tam przywodzi takie skojarzenie. Natomiast jeśli miałbym tę muzykę opisać Wam na przykładach – trochę jakby Archgoat spotkało Unholy i Incantation. Czy taki miks się broni? I tak i nie. W teorii nie mam tutaj zespołowi niczego do zarzucenia, natomiast cały czas podczas słuchania „Manor of Primitive Anticreation” łapię się na tym, że nie potrafię skupić na tej muzyce uwagi. Ignobleth niby postępuje zgodnie ze sztuką, natomiast trochę jakby brakło w tym wszystkim serca. Jest solidnie odegrane, z wpierdolem naprzemiennie z masywnymi zwolnieniami – a koniec końców okazuje się, że sama idea nie wystarcza i po zakończeniu odsłuchu czuję jakiś niedosyt. I tak miałem za każdym razem, więc to nie była kwestia mojego nastroju czy humoru.
A szkoda, bo w sumie obiecywałem sobie po wyrzygu z Caligari Records czegoś co najmniej dobrego. Póki co Ignobleth wypada przeciętnie, zapewne sprawdzę kolejne wydawnictwa z ciekawości, czy coś się zmieniło na plus. Na ten moment jednak jest bez szału.
https://www.facebook.com/profile.php?id=61552939026856
http://www.caligarirecords.com/





