Wydawca: Godz ov War Productions
Zaległości ciąg dalszy. Tym razem chodzi o powszechnie znany i lubiany Warfist z Zielonej Góry, który już jakiś czas temu uraczył nas nowym albumem.
Czwarta płyta nosi tytuł „Teufuels” i w dalszym ciągu dostarcza nam strzałów na pysk w dobrym black/thrash metalowym stylu. Nie wiem, czy kogoś zasmuci brak zmian stylistycznych i środków przekazu, jakimi posługuje się Michu i rebiata, skoro kapela przyzwyczaiła nas, że każda ich płyta wysoko ustawia poprzeczkę. Ja nie narzekam, dziwnym by było, gdyby Warfist nagrał nagle progresywny koncept album o kosmosie na przykład. Nie tędy droga. Album, który mam właśnie przyjemność Wam recenzować (bo recenzowanie takich płyt to przyjemność) jest do cna metalowym i agresywnym, jednak zarazem z kompozycjami wpadającymi w ucho, chwytliwymi, rzec by można – przebojowymi. Czyli po raz kolejny dostajemy album z gatunku „pięść się zaciska, głowa się macha, piwo się leje”. Metal proszę państwa – czasem fajnie wyjść ze skorupy wysublimowanego słuchacza i dać sobie zezwolenie na posłuchanie takich prostych, a jakże dobrych dźwięków. Może i niewyszukanych, może i w pewnym sensie oklepanych, ale co z tego? Z drugiej strony na płycie znajdziemy też cover Arthura Browna. I super, dla mnie to zdecydowanie ciekawsze niż kolejna black/thrashowa przeróbka Sodom albo Bathory.
Więc szkoda, że dziś jest środa a nie piątek, choć środa to jest taki wpół do piątek. I może to oznaczać, że nie zaszkodzi otworzyć browarka na balkonie i posłuchać sobie ciut głośniej „Teufels”. Zachęcam.
Ocena: 7/10
1. Tunes of Black Contagion
2. Behind the Walls of Keough
3. Rite of the Incubus
4. Scorching Trauma
5. Meadow of Bizarre
6. Tuol Sleng
7. Pacifistic Carnage
8. Angel Maker
9. Sinful Bonds of Blood
10. Fire (Arthur Brown cover)




