Skip to main content

Wydawca: BMG

Nie tak dawno recenzowałem winylowe wznowienie „Black Metal” od Venom, a dziś mam dla Was opis zajebistego boxu „40 Years in Sodom”. Spróbujmy więc napisac kilka słów o muzyce, którą wszyscy przecież w większości doskonale znamy.

Na box składa się sześć płyt kompaktowych plus jedna płyta DVD. Kompakty to pierwsze albumy kapeli oraz jedna kompilacja z kawałkami niepublikowanymi lub trudnodostępnymi. No to lecimy.

„Welcome to Hell”. Od tego wszystko się zaczęło. Nie była to pierwsza płyta zespołu jaką usłyszałem, jednak pierwsza jaką poznałem z uwagi na koszulkę starszego metalowca z rodzinnych Gorlic, którą podziwiałem jako szczenię jeszcze kilkuletnie. Gdy odpaliłem pierwszy raz ten album, kupiony wiele lat później na kasecie zostałem uderzony brudnym (jak na owe czasy dla mnie) metalem. Taśmę przewałkowałem i gdzieś zgubiłem, nabyłem potem kompakt no a teraz wpadł jeszcze ten jeden. „In League With Satan” po wsze czasy. Kocham ten album, dość powiedzieć, że recenzję piszę właśnie w bluzie z motywem „Welcome to Hell”. Zawsze mnie wkurwiało tylko, że zamieścili numer tytułowy jako drugi w kolejności. Jak „Witamy” to powinni zacząć od niego, nie?

„Black Metal”. Płyta – pomnik, jeszcze lepsza od debiutu. Opisywałem niedawno wersję winylową, więc co tu dużo mówić – kto nigdy nie darł pyska po pijaku wrzeszcząc refren „Countess Bathory” ten nie powinien dostać legitymacji metala. W-ko w temacie.

„At War With Satan” to album (z tych klasycznych), który poznałem najpóźniej i który był dla mnie dziwny – dość powiedzieć o numerze tytułowym, który się ciągnął i ciągnął (mimo że był zajebisty). Albo „Aaaaaarrghh” (tak, liczyłem „a” w tytule). A mimo wszystko te kawałki są totalnie zajebiste. Doskonały rocznik, 1984 a mam wrażenie, że w dyskusjach o muzyce wydawanej w tym roku często „At War With Satan” się pomija. Dlaczego?

„Possessed”. Pierwsza płyta jaką usłyszałem od Venom. Znalazłem ją w płytach u ojca kolegi jak byłem w szóstej klasie podstawówki. Odpaliliśmy z kolegą na starym gramofonie jego starego i byliśmy totalnie zdziwieni i poruszeni – jakie to było prymitywne dla gówniarza, którego metalowy świat zamykał się wówczas w Metallice, Iron Maiden, Ozzym i tym podobnych kapelach. Równocześnie jest to album, który kocham po dziś dzień i sięgam po niego możliwe że najczęściej z wszystkich wczesnych krążków.

„Eine Kleine Nachtmusik” znalazłem wśród płyt tego samego ojca tego samego kolegi. Bardzo długo nie znałem trzeciej strony, bo była porysowana i gramofon jej nie odtwarzał. Totalnie doskonała koncertówka. Wydanie na boksie dodatkowo mnie cieszy, bo nie muszę podnosić dupy z kanapy, żeby przerzucać stronę co chwila. No i kurwa – wpadlibyście na to, żeby tak zatytułować płytę METALOWEGO zespołu?

„Sons of Satan” – czyli kompilacja rzadkich kawałków. Dla mnie naprawdę bomba bowiem większość z tych nagrań powstała przed wypuszczeniem debiutu. Mamy tu więc totalne szlagiery w innych wersjach, ze zmienionm tekstem i tak dalej. Inna rzecz, że dźwięk części pozostawia sporo do życzenia. No ale jest to metal, nie ma co narzekać.

Płyta DVD to zapis koncertu Venom z Hammersmith Odeon z 1984 roku. Venom w szczytowej formie. Oglądanie tego koncertu to jak lizanie zardzewiałego łańcucha – czyli esencja bycia metalowcem, co nie? Wszystko się tu zgadza, dzikie show, ognie, wybuchy, diabeł. VENOM!

Cieszy mnie ten box, również z tego powodu, że po prostu wsadzam go do schowka w samochodzie i mam pod ręką (jak się jeździ małym autkiem to docenia się takie rzeczy). No i jest bardzo fajnie wydany, zarówno w wersji kompaktowej jak i zapewne winylowej. Koniecznie musicie go zakupić. A potem deptać krzyże, wiadomo.

Oracle
17073 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Óreiða debiutuje

OracleOracle15 grudnia 2016

Skomentuj