Wydawca: Godz ov War Productions

Mam ci ja zagwozdkę, co począć z debiutem Runaway Devils. Z jednej strony – młodzież biorąca się za tak niepopularną muzykę jak black/punk zawsze cieszy. Szczególnie, jeśli jest wspomagana przez wydawcę tego formatu. I gdy ma jakiś tam pomysł na swój, za przeproszeniem, image.

Z drugiej strony słucham „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head” już od jakiegoś czasu i nie mogę za bardzo zdecydować się, czy ta muzyka mi się podoba czy nie. Czy jest to jakiś case a’la Ifryt albo Wielki Mrok? No trochę tak, widzę tu trochę punktów wspólnych – młodzieńczy fuck off attitude, surowość, w jakimś sensie bezkompromisowość tak u nich jak u dziewczyn z Runaway Devils. Podoba mi się to, jak czerpią one z jednej strony z tak uznanych grup jak choćby The Plasmatics. Z drugiej strony, za gówniarza słuchałem dużo polskiego punka i czuję tu jakieś echa Garbatych Aniołków czy Post Regiment. Z trzeciej – no dołożono tutaj sporo piwnicznego black metalu i to takiego, któremu blisko do lo-fi, a wszystko oblano czarną gotycką polewką. Brzmi ciekawie? Poniekąd tak, ale nie do końca.

Bo o ile w przypadku tych mniej lub bardziej punk/blackowych kawałków jakoś to jeszcze łykam, o tyle numery takie jak „Everytime we Siege” (który jest coverem coveru Maggie Reilly) czy „Four Witches in Four Castles” (który też chyba jest jakimś coverem, ale jeszcze nie odkryłem w swojej głowie czyim) odrzucają mnie od tej płyty. I może nawet taki był zamysł, no ale jednak… Generalnie nie sądzę, żeby black metal powinien być celowo śmieszkowy, a chyba trochę taki był cel dwóch wspomnianych przeze mnie kompozycji. Zresztą mam wrażenie, że nie tylko tych dwóch, ale o ile rozumiem, że w przypadku innych kawałków dziewczyny po prostu żonglują konwencjami w ramach lo-fi black punka, tak tego raczej nie kupuję. I trochę rzutuje mi to na odbiór całości.

I stąd też nie mam za bardzo zdania na temat „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”. Chwilami słyszę tu dla siebie coś fajnego. A chwilami odbieram tę płytę jakby Runaway Devils chwyciły za instrumenty po opróżnieniu barku rodziców i stwierdziły, że nagrają coś dla beki. Nie jest to dla mnie powód, żeby jechać po zespole i wyzywać od pozerów czy coś tam – raczej, by podejść do tego zespołu z rezerwą i cierpliwością, ale też zaciekawieniem co z tego wyrośnie. Czy na chwilę obecną jest dobrze? I tak i nie. A czy jest źle? I tak i nie.

https://www.facebook.com/runawaydevils

https://www.facebook.com/godzovwarproductions

Oracle
19416 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026
Profanation „Ultra-Noise Warfare”Recenzje

Profanation „Ultra-Noise Warfare”

PlebanPleban12 października 2026
Шакал „II”Recenzje

Шакал „II”

OracleOracle9 października 2026

Skomentuj