Wydawca: Putrid Cult

Od dłuższego czasu ostrzyłem sobie ząbki na ten materiał. Z jednej strony Upon The Altar – wywrotka pełna gruzu. A z drugiej strony Death Epoch – war metalowa dyskoteka puszczana na zajęciach penitencjarnych. Takiego miksu nie da się spieprzyć!

Krążek otwierają Panowie z Upon The Altar i od razu duszą słuchacza gęstą jak smoła atmosferą i jeszcze bardziej ociężałymi riffami. W tle zaś wokalista wypluwa swe pełne bluźnierstwa inkantacje. Nie dajcie się jednak zwieść, że to jednostajny buldożer. Co to to nie! Ekipa z małopolski potrafi docisnąć pedał gazu w odpowiednich momentach i z kąpieli smolnych zostajemy zaproszeni na biczowanie w jakiejś zatęchłej zakrystii, bo wątków religijnych tu wiele. A jak wiadomo, wiara nas umacnia i sprawia, że robimy niesamowite rzeczy. Jak na przykład ten materiał, który mimo swojej toporności sprawia, że człowiek cedzi przez zęby – duszę się – a potem dostaje kopa w dupsko i leci na zbity ryj.

Podobno najbardziej znanym duo i partnerami w zbrodni byli Bonnie i Clyde. Radzę o nich zapomnieć, bo Morgul i Kaos zjadają ich na śniadanie. Chłopaki czują się jak ryba w wodzie, nagrywając pojebane dźwięki, których nie powstydziłby się niejeden mieszkaniec psychiatryka. Czego tutaj nie ma! Partie klawiszowe żywcem wyjęte z taniego pornola na VHS, ściany dźwięku sygnowane muzyką z gatunku noise, zapleśniałe ambienty i wstawki techno powodujące epilepsje. A wszystko to spina osławiony już rockowy pazur, który naprawdę jest tu odczuwalny i miesza się z bardziej zaciętymi dźwiękami, które mocno hołdują pierwszym war metalowym kapelom.

Po odsłuchaniu całości czułem się, jakby wytarto mą mordą podłogę w jakimś obskurnym toi toiu. Wspaniale.
Czy warto więc sięgnąć po ten split? Oczywiście! Nie wiem, czy na naszym lokalnym podwórku pokaże się jeszcze w tym roku podobna wywrotka. Nie dość, że obie kapele dobrały się idealnie, to jeszcze czuć, że wszystko tutaj zostało odegrane z prawdziwym pożądaniem i fetyszem do zepsucia i śmierci. A to, że chłopaki z Death Epoch w przerwie od nagrywania poszli terroryzować maczetami okoliczne tancbudy, wcale mi nie przeszkadza. Czekam na vinyl.

Ocena: Każdemu po mocnej 8

Tracklista:
1. Upon the Altar – The Dead Chant
2. Upon the Altar – Interludium I – Ablutio In Igne
3. Upon the Altar – …After Us Only Silence
4. Upon the Altar – Interludium II – Ablutio In Sanguine
5. Upon the Altar – Hiems Nuclei Pro Humanitatis
6. Upon the Altar – Interludium III – Ablutio In Excrementis
7. Upon the Altar – Theotokos Wept
8. DeathEpoch – §148 art. (Rebirth)
9. DeathEpoch – §148 art. (Human Beasts)
10. DeathEpoch – §148 art. (Onslaught)

Wojtuś
378 tekstów

Może nie recenzuję dobrze, ale za to nie znam się na muzyce.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj