Skip to main content

Toń to zupełnie nowa nazwa na polskiej scenie ich debiut „Korzenie” przewijał się już od jakiegoś czasu w Internecie, więc postanowiłem sprawdzić.

Bezpośrednim impulsem do wciśnięcia przycisku „play” była naprawdę fajna okładka. Wizualne wrażenie bardzo na plus. A co z muzyką? Różnie. Toń to zespół, który objął sobie za cel łącznie folkowych klimatów, z czymś co można by ogólnie nazwać „muzyką z pazurem”. Co to znaczy to chyba każdy wie… Trochę tego, trochę tamtego… Jest tu głównie rock, potem stoner, metal, jakaś psychodela… Sporo tu jest tego namieszanie, ale na szczęście ta różnorodność stylistyczna nie występuje raczej w obrębie jednego numeru, a w kontekście całego albumu.

Mnie najbardziej leżą te spokojniejsze numery, które bardziej skupiają się na wokalu. Np. „Korzenie” czy „Krzyk”. Delikatne utwory z lekkim muzycznym podkładem. To mi się widzi najbardziej. Za to numery bardziej gitarowo – metalowe… No tu moje zainteresowanie zespołem Toń znacznie spada… Kojarzy mi się to miejscami z jakimś Darzamat i nie brzmi to w mojej ocenie dobrze. Przykład: „…A dom niewoli zniszcz i spal” … Numer typu „metal” o paleniu kościołów, ale jakieś to takie bez wyrazu i bez mocy…  Jedyne co ratuje ten zespół w tych momentach, oraz ogólnie jest dla mnie najjaśniejszym elementem tej płyty jest wokal Pani Moniki. Naprawdę umie ona w przejmujące melodyjne i pełne emocji wokale i to słychać na całej tej płycie. Jestem wręcz przekonany, że gdyby nie ten głos to raczej niezainteresowanym się w ogóle zespołem Toń, a tę recenzję to pisałby ktoś inny, albo w ogóle by ona nie powstała.

Jest kilka momentów na płycie gdzie te wokale naprawdę robią wrażenie, szczególnie wokalizy np. w „Korzeniach”. Hipnoza totalna. Warto też zwrócić uwagę na kawałek „Las, Głaz, Ćma” z pięknym refrenem, w którym Pni Monika iście anielskim głosem śpiewa o tym, że świat spłonie. Ale… W zwrotkach ktoś wpadł na zajebisty pomysł, żeby w tle pod wokale Pani Moniki nałożyć męski growl i brzmi to po prostu okropnie. Jakby ktoś chciał zepsuć coś, co jest najlepsze w tej kapeli.

Ogólnie płyta Toń Korzenie” nie wywołała u mnie jakiś większych spazmów zachwytu. „Korzenie” to dla mnie coś, co pewnie przesłucham jeszcze kilka razy i zapomnę. Damskie wokale sztos, im wolniej i spokojniej, tym lepiej. Taka moja konkluzja.

https://www.facebook.com/wszyscy.toniemy

Pathologist
1130 tekstów

Skomentuj