Wydawca: Creative Music Records

No i wyszła sobie ósma płyta Thy Disease. I co? Nic. Świata ona nie zmieni. Żadnej ważkiej – mimo „buńczucznego” tytułu – nowatorskiej analizy rzeczywistości. A patrząc – biorę jednak poprawkę na pewną pobieżność reaserchu – wielkiego zamieszania nie zrobiła.

Natomiast w zasadzie należy dla prawdy historycznej rozpatrywać ten album na dwóch poziomach. I ten drugi jest bardziej istotny. Dla samego zespołu. Można bowiem traktować „United We Fall” jako nowe otwarcie. Zmiany w składzie. Pozbycie się tej koszmarnej – zwłaszcza na wcześniejszym materiale – klawiszowej mamałygi. Nigdy nie byłem fanem Thy Disease, a kolejne albumy przesłuchiwałem dlatego że zespół funkcjonował w orbicie znajomych ze studenckich czasów. Natomiast – nawiązując do klawiszy – zaznajamiając się z przedostatnim krążkiem odniosłem wrażenie całkowitego puszczenia cugli i problemów z nagraniem czegoś pasującego do koncepcji zaproponowanej przez VX-a. Czytać: instrumentarium i wokale brzmiały jak wciskanie sześcianu w miejsce trójkąta w sorterze kształtów (pewnie kojarzycie tę zabawkę dla dzieci).

Tutaj Panowie do minimum ograniczyli klawisze i muzyka zaczęła po prostu oddychać. Wyzwoliła się z ram. Chociaż nie gatunkowych. Nie jest rzecz jasna w żadnym stopniu nowatorska. Ot, death metal. W pewnym stopniu wrócili do korzeni swojego grania. I mam wrażenie, że odetchnęli i złapali luz. Przy okazji materiał jest intensywny. Nie da się też przyczepić do jego produkcji. Gdzieś mi mignął wywiad w którym Panowie wspomnieli, że album powstawał w wyniku nasiąknięcia klimatem i muzyką w czasie trasy z Vader i Hate. I w sumie… Sami posłuchajcie. Reasumując, to istotny materiał dla samych muzyków.

A odbiorców? No cóż. Dla fanów i kolegów zespołu pewnie tak. Patrząc szerzej – nie sądzę. Po prostu kolejny death metalowy krążek nagrany w bardzo poprawny sposób. Nie idzie się – jak wspomniałem do niczego przyczepić. Może poza tym, że emocji tutaj mało. Włączysz, przeleci te prawie 39 minut i koniec. Pierwszym materiałem wyboru też ten album nie będzie.

Ocena: 6/10

Ef
4671 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Bezkres „Naturalna nietolerancja”Recenzje

Bezkres „Naturalna nietolerancja”

OracleOracle14 maja 2026
Slavehouse „Chained to the Abyss”Recenzje

Slavehouse „Chained to the Abyss”

BartBart13 maja 2026
The Magus „Daemonosophia”Recenzje

The Magus „Daemonosophia”

BartBart11 maja 2026

Skomentuj