Wydawca: Knife Vision
Mówią, by nie oceniać książki po oładce, ale nie oszukujmy się. Jeśli nie znamy danego dzieła, to dobra okładka nas zachęci do zapoznania się. A okładka tegorocznej EPki amerykańskiego Slavehouse zdecydowanie przykuwa oko.
Kiedy już nacieszycie nią oczy, to docenić można nawiązanie (nie wiem, czy intencjonalne), do kultowej okładki EPki Marduka „Fuck Me Jesus”. Propsuję. Samo Slavehouse, ku mojemu zaskoczeniu, działa już od 2013 r. i mają na koncie kilka materiałów, w tym choćby pełniaka z 2018 r. W jego skład wchodzi dwóch maniaków, którzy udzielali się Carnis Vale, Struck By Lightning, czy Fever Nest.
„Chained to the Abyss” do samego Marduka nawiązuje jedynie okładką, bo muzycznie odpływają w zupełnie inne rejony. Jakoś nos mnie nie mylił, gdy pierwsze, co mi przyszło na myśl, to metalpunk. Byłem blisko, bo Amerykanie wykorzystują kwadrans, w jakim zamyka się EPka, by znokautować słuchacza black punkiem. Nie ma skocznych wstawek, wesołości, tylko jest brud i syf, niczym na pijackiej libacji w nocy, na pobliskim cmentarzu. Tania wóda, zapijana Kuflowym Mocnym, leje się strumieniami, a całość spowija dym z fajek tak podłych, że smog w Krakowie jest przy tym rześką wonią porannej łączki. Natomiast w za rozrywkę służy kopanie nagrobków i najebane ruchańsko pod krzakiem bukszpanu. Muzycznie najbliżej temu, w mojej ocenie do Skumstrike walących lekko konia Toxic Holocaust wczesnemu.
Zajebista EPka. Kwadrans, to idealna długość dla takiego chlewu, przy którym jedna ręka aż sama zaciska się w pięść, a druga sięga po prytę. Warto obadać.




