Skip to main content

Wydawca: Redefining Darkness Records

Pewnie bym się nie zwąchał z The Bleeding, gdyby nie to, że ich nowe płyciwo wydaje Redefining Darkness, a tak się akurat doskonale składa, że lubię czasem zajrzeć do ich katalogu.

Trzeci album Anglików z tego powodu jest pierwszym, z którym mam styczność. Dawno nie słyszałem już naprawdę dobrego deathrashu, co wyjebie mnie z gumiaków. I jak się już możecie domyślać, ten mnie wyjebał i to prosto do stratosfery. Tyle radochy, ile dał mi kawałek „Chainsaw Deathcult” promujący to wydawnictwo, przekonało mnie z miejsca, by sprawdzić cały album. „The Bleeding” to osiem strzałów i 30 minut muzy, a więc taka przyjemna piguła do pokiwania banią. Tuzy metalu powinny się od nich uczyć edytorki, bo stare wygi wyraźnie mają problem z odrzucaniem pomysłów i na ich nowe płyty trafia wszystko jak leci, przez co dostajemy 60 czy 70-minutowe potworki. Tu po prostu czuć, jak wiele zajebistej zabawy dało tym czterem kolesiom nagrywanie tej płyty. Nie ma dłużyzn, nie ma nudy, jest tylko klarowny, metalowy destylat. Zero geriatri, za to mnóstwo życia i czystej wścieklizny zawartej w wokalach, solówkach, zabawach zmianą tempa i co tylko. Ta mieszanka thrashu i death metalu smakuje naprawdę zajebiście, a mi sie aż morda cieszy, kiedy leci ta płyta. 

Czasami człowiek w ogóle się nie spodziewa tego, że go zaraz coś solidnie pierdolnie. Nowe The Bleeding to całkiem dokurwiona niespodzianka tegorocznego sezonu letniego. Nie wiem jak ich poprzednie płyty, ale ta wyrabia normę, dobrze jebie po łbie i może solidnie ukć w dupę.

Ocena: 8/10

Pleban
69 tekstów

Skomentuj