Wydawca: Singal Rex
„Pakt mit dem Teufel” to drugi album black metalowego Teufelsberg i kolejny doskonaly black metalowy album z tego kraju. Taki początek powinien Wam zrobić smaka na dalszą część recenzji, więc zapraszam.
Podoba mi się rozwój Teufelsberg. Przy czym słowo „rozwój” winno znaleźć się w cudzysłowie, bo zaraz zarzucicie im zdradę ideałów podziemia. Nie. Teufelsberg od pierwszej demówki hołduje podziemnej szkole black metalu, na przestrzeni kilku lat zmieniła się może jedynie ich muzyka. Pierwszy okres działalności zespołu to według mnie, mocne echa fascynacji polską szkołą czarnej sztuki. Na myśl przychodziły mi wówczas (i dalej przychodzą) takie nazwy jak Arkona, Sacrilegium czy Veles. Później stopniowo ewoluowało i efektem tego jest nowy krążek.
A tutaj cały czas czuć te inspiracje, ale też moim zdaniem doszło trochę nowych. Na przykład Plaga, Cultes des Ghoules czy Necromantia. Teufelsberg nie zaczął nagle z nich zżynać na potęgę, jednak kilka fragmentów mocno się mnie kojarzy. Cały jednak czas ta muzyka mocno trzyma się wymienionych przeze mnie kanonów z akapitu wyżej czy szerzej – kanonu podziemnego black metalu w ogóle. Równocześnie za poszerzeniem katalogu, z jakiego czerpią panowie idzie również po prostu podwyższenie jakości tej muzyki.
Przede wszystkim – muzyka Teufelsberg ma ducha. I nie ważne, czy to jest duch starej piwnicy czy lasu w zimie, czujecie że jest to muzyka traktowana przez twórców bardzo na serio, a nie żadna tam grupa rekonstrukcyjna, która za trzy lata zmieni target. Hymny ku czci Diabła wypadają bardzo przekonywująca, również dzięki brzmieniu. Teufelsberg uchwycił istotę surowego brzmienia – wyłuskując z niego moc, a elementy, które dla osoby nie siedzącej w temacie wydałyby się niedociągnięciami potęgują moc rażenia tej płyty. Bardzo równej płyty – muszę zaznaczyć. Nie potrafię wyróżnić żadnego z utworów ponad pozostałe. Każdy ma w sobie coś indywidualnego, co zarazem sprawia że ten krążek brzmi spójnie.
I jeszcze tylko okładka. Brawa dla zespołu za wybór twórcy oraz dla autorki, naszej Kejosowej współredaktorki JRMR. Doskonale oddaje klimat tej płyty – opętany taniec w blasku księżyca, ku chwale Diabła.
Ocena: 8/10




