Wydawca: Iron Bonehead Productions
Temple Nightside to kapela, która już ma specjalnie miejsce w moim czarnym serduszku za nagranie zajebistego debiutu. Parę lat temu „Condemnation” przeszło jak tornado przez moje domostwo i dotąd, za każdym razem z pewnym strachem naciskam przycisk „play”.
I okazuje się, że Australijczycy dalej bezczeszczą planetę ziemię i to z jakim powodzeniem. Kolejny long opatrzony tym zacnym logo nosi tytuł „The Hecatomb” i to, co się dziej na tej płycie to ja nawet nie… Zacznijmy od meritum sprawy. Kurewski ciężar. To chyba najlepiej opisuje sedno tej płyty. Jakby mi ktoś wysypał ciężarówkę gruzu na łeb, a na szczycie umieścił stalowy tron i posadził na nim Ryszarda Kalisza. Tak okrutnie miażdży ta muzyka. Muzyka, która lawiruje pomiędzy death, doom a black metalem. Proporcje są zachowane idealnie, dzięki czemu mamy wyżej wspomniany ciężar, brutalność oraz niemałą dawkę grozy i niepokoju. Co do samych utworów. Nie ma się, co rozpisywać, bo płyta gniecie Was w ucisku stalowego imadła od pierwszej do ostatniej sekundy. Gniecie boleśnie. Boleśnie i przyjemnie.
Nie ma co strzępić klawiatury. Ta płyta jest na tym samym, kurewsko wysokim poziomie, co debiutancki materiał. Jeśli „Condemnation” przypadło Wam do gustu to „The Hecatomb” możecie brać w ciemno. Ktoś już to chyba do kraju ściągnął. Nie szczędźcie PLN-ów!
Ocena: 9/10
Tracklist:





