Wydawca: Piranha Music
Mało w tym roku było płyt, na które czekałem z wielką niecierpliwością. Jedną z nich był właśnie drugi pełnowymiarowy krążek od Tankograd. Poprzedni materiał niezmiernie mi się podoba i regularnie kręci się w moim odtwarzaczu. Czy tak będzie w przypadku „Klęski”?
Jestem przekonany, że tak! Zacznę od tego, że jest to płyta inna. Nie tak łatwo już wsadzić Tankograd w szufladkę stoner / doom. Zdecydowanie się w niej nie mieści. Ja tu słyszę dodatkowo sporo klasycznego rocka, rocka progresywnego czy niejako z drugiego bieguna: ukłonów w stronę bardziej ekstremalnych form metalu. Podoba mi się jak to czasem przyspiesza i ociera się o naprawdę mocne rzeczy. Jakby to pozwiedzał redaktor z antyradia: ma pazur hehe. Wokalnie też zdecydowanie Tankograd przeszedł wielki progres. Mamy tu wszytko od klasycznej rockowej maniery, przez growle, po chóry. Tak, też są tu takie momenty i zdecydowanie nie zajeżdża to wiochą nawet na sekundę. Wszystko, dlatego że tematyka utworów jest taka, a nie inna. Oscyluje ona oczywiście wokół tematyki wojennej, choć nie tylko, ale o tym za chwilę. Pierwsze pięć numerów faktycznie traktuje o realiach wojennych. Nie do końca o wojnie w pojęciu globalnym, choć wiele tu jest filozofii na ten temat, jednak historia skupia się na pojedynczych żołnierzach, tym co czują co widzą i do czego są zmuszani. I naprawdę wychodzi to zdumiewająco dobrze. Czasem przypomina mi to słuchowisko, które gdy ma przerażać to przeraża, gdy ma słuchacza zmęczyć to dokładnie to robi. Dlatego wielkie brawa za to wyczucie i umiejętne manipulowanie emocjami słuchacza. Nie każdy umie tak świetnie podeprzeć muzykę słowami i odwrotnie. Do tego zapewne trzeba nieco kunsztu aktorskiego. Całości nie brakuje jednak elementu „wpadania w ucho” i dlatego słucha się tego materiału tak dobrze. Ostanie dwa numery trochę mi jednak zaburzają odbiór tego krążka, jako jedności. Kawałek „Nostalgia” mianowicie traktuje o katastrofie w Czarnobylu, a konkretnie to o Prypeci i mimo że jest znakomity, to sprawia ważnie jakby doklejonego. Podobnie rzecz się ma z ostatnim numerem „Polska”. Kawałek mocny, opowiadający o tym jak to chujowo żyje się człowiekowi w tym kraju. Niby bardzo dobrze, ale ponownie pasuje tu jak pięść do nosa. Jednak podpisany jest jako „bonus track”, tak więc nie będę się aż tak czepiał.
Podsumowując: płyta mi się bardzo podoba. Rzekłbym nawet, że jest rewelacyjna, choć końcówka psuje mi nieco spójność przekazu. Moim zdaniem, było na co czekać i polecam tą płytę. Nawet jak pierwsza Wam nie podeszła, to tu mamy inną parę żołnierskich butów.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Za Ofiarną Służbę | ||
| 2. | Nie Dać Się Zarżnąć | ||
| 3. | Niech Liczą Trupy | ||
| 4. | Hańba | ||
| 5. | SLAM | ||
| 6. | Nostalgia | ||
| 7. | Polska |




