Skip to main content

Wydawca: Time To Kill Records

Całkiem sporą drogę przeszedł wrocławski Shodan. Ich debiutanckie „Protocol of Dying” było średniakiem, ale oni zawzięcie parli do przodu. Już poprzedni pełniak zwiastował, że chłopięta wyklarowały własny styl, a na na chwile obecną możecie być pewni, że znaleźli własną drogę, kroczą nią i nie zawracają w tył.


Pierwszym, co się rzuca „w uszy” jest fakt, że „None Shall Prevail” jest, jak dotychczas, najcięższym albumem Shodana. Widać, że było słuchanie dużo dobrego, bo przełożyło to się na miażdżącą lawinę riffów, co czuć już od pierwszego kawałka, gdzie już od samego początku Gitary napierdalają bezlitośnie, jak lawina. W brzmieniu nadal jeszcze czuć swoisty „groove”, ale jest go już dużo mniej. Podobnie jest z technicznymi łamańcami. Te zdarzają się głównie w przypadkach solówek, choć akurat w tym wypadku nie poczytuję tego za minus. Jak już jesteśmy przy intensywnym pucowaniu gryfu, to jest to naprawdę dobre. Połamane, czasem krzynę melodyjne, ale pasują do ogólnej stylistyki utworu. Kawałki nadal są śpiewane w języku herbaciarzy, aczkolwiek trafił się też jeden w języku Piasta (wrocławskiego bdb piwerka), czyli „Nicość Wiekuista”, i słodki Jezu, coś z mango został zmieszany, jak to siadło. Chyba właśnie w nim najmocniej zażarł „nowy Szodę”, bo współgra tam wszystko, nawet właśnie solo, a i trafił się przyjemy moment zabawy dysonansami. Pochwalić należy też brzmienie, bo „Żodyn nie przetrwo” brzmi, jak żyleta, a nie czuć na szczęście tam sztuczności. Na koniec zostawiłem sobie najtłustszy element, czyli wokal. Nie wiem, ile pracy musiał włożyć Szczepciu, ale teraz w końcu brzmi, tak, jak przy death metalu ryczeć należy. Ciężko, z głębi trzewi oraz brutalnie Czuć, że tymi wokalizami można wywoływać erupcje wulkanów i jest to dobre. Nawet kurwa bardzo.


Uwzględniając powyższe można spokojnie powiedzieć, że Shodan nagrał, jak dotychczas, najlepszą płytę w swoim dorobku. Zatwardziałych malkontentów zapewne nie przekonają, ale niezdecydowani mogą po nią spokojnie sięgnąć, bo to kawał solidnego metalu.

Ocena: 7,5/10

Lista utworów:

  1. Tamed in Unison
  2. Despair Snares
  3. Demortality
  4. Ethos
  5. Staring Back at the Abyss
  6. Lords
  7. Nicość Wiekuista
  8. Nighttime Violators
  9. None Shall Prevail
Bart
599 tekstów

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Skomentuj