Wydawca: Black Death Production
O blackmetalowym Sarg wiedziałem tylko tyle, że jest i wydaje go Black Death Production. Mimo, iż recenzje poprzednich matexów pojawiały się w redakcji, jakoś zawsze człowiek słuchał czego innego. Jednakże, co się odwlecze, to nie uciecze, bo w końcu trafiłem na ich tegoroczny wyziew „Demon” i wiecie co? To jest naprawdę dobre. Przede wszystkim oko przykuwa okładka. Prosty, ale wykonany z pewną dozą finezji obraz głowy demona zaciekawia, a po wrzuceniu płyty do odtwarzacza jest jeszcze lepiej. Sarg porusza się (a jakże) w rejonie black metalu i to z silnym naciskiem na wczesne, norweskie klimaty. Już od pierwszych riffów czuć uderzenie zamieci, aż piwo przyjemnie się schładza, co podbija wyjątkowo jadowity skrzek. Wskażę, że jak czasem ten typ wokalu potrafi mi działać na nerwy, albo męczyć, tak tutaj nie czuję znużenia, wprost przeciwnie. Łaknę więcej. Doskonale łączy się to z charczącymi riffami oraz pięknie chłoszczącą perką, którą zdecydowanie poczytuję za plus. Co i rusz łapię się, że wpadają mi w ucho drobne smaczki garowe poukrywane w poszczególnych kawałkach, czego nie spodziewałbym się po tego typu albumie. Dodam jeszcze, że teksty są języku Piasta, jednakże zupełnie mi to nie przeszkadza, choć pewnie niektórzy mogą skrzywić się z zażenowaniem, ale co począć, to jeno pozerzy.
Wyjątkowo dobrze mi wszedł ten tegoroczny Sarg. Jeśliś fanem jadowitego black metalu będącego potężnym norwegian worship, to będziesz tupać z radości. Cała reszta również powinna sięgnąć, bo naprawdę warto.
Ocena: 8/10
Lista utworów:
1. Demon I
2. Demon II
3. Demon III
4. Demon IV
5. Demon V
6. Demon VI
7. Demon VII




