Wydawca: Hellthrasher Productions
„Jeśli jedziesz do San Fransisco powinieneś wpiąć kwiaty we włosy. Jeśli jedziesz do San Fransisco poznasz tam miłych ludzi” – śpiewali dawno temu. Cóż, jeśli chcielibyście poznać panów z Ritual Chamber, którzy na co dzień urzędują w tym właśnie mieście, we włosy powinniście co najwyżej wpiąć kwiaty z wieńca pogrzebowego…
Takie przynajmniej odnoszę wrażenie słuchając „The Pits of Tentacled Screams”, czyli EPki wypełnionej pięcioma death metalowymi numerami. Ritual Chamber chwilami kojarzy mi się z innym zespołem, co to ma „rytuał” w nazwie, czyli Grave Ritual. No i oczywiście z klasykami w stylu Incantation (chyba najbardziej słyszalna inspiracja na krążku). Całość charakteryzuje się duszną atmosferą, ciężkim brzmieniem i atmosferą rodemz najgłębszej pieczary. Ale nie mogę powiedzieć, że Ritual Chamber rozwałkował mnie na cacy. Tak w zasadzie to ta EPka nie wzbudza we mnie żadnych głębszych odczuć, nie czuję się po jej odsłuchaniu przeżuty i wypluty, z uszu mi nie krwawi. Muzycznie jest to przyzwoite, tylko mam chyba zmęczenie materiału – utwory z „The Pits of Tentacled” zlewają mi się w jedno na zasadzie „bardzo napierdalamy – bardzo zwalniamy – bardzo napierdalamy – bardzo zwalniamy” i tak przez pół godziny. Fajnie, ale jakoś bez ducha.
Nie wiem, z jednej strony fajny materiał, a z drugiej jakoś niespecjalnie chce mi się do niego wracać. Podejrzewam, że w pierwszej kolejności zainteresują się nim ci wszyscy, którzy ponury death metal kupują z miejsca. Wcale się im nie zdziwię.
Ocena: 6,5/10
Tracklist:
| 1. | The Dawning of a New Inversion | ||
| 2. | Glorious Curse of Almighty Death | ||
| 3. | A Thermonuclear Fate | ||
| 4. | Black Rites of Conjuration | ||
| 5. | Nomad Daimons |





Heltraś nie zapłacił składki ? jebać lizodupnych recenzentoff
nie znam kapeli , ale recenzja kurwa dramat