Skip to main content

Rito Profanatorio - Grimorios e Invocaciones desde el Templo de la PerversionWydawca: Dunkelheit Produktionen

Panie, ale mam kaca. Wczoraj wchłonąłem takie ilości 40% napoju, że nawet sam Kwaśniewski dałby mi Order Choroby Filipińskiej. Jednak mniejsza o to, bo jak to się ma do tego, co prezentuje Rito Profanatorio ? W zasadzie to nic, ale powiem Wam, że zarówno na kacu jak i w stanie silnego upojenia słucha się nowego albumu Peruwiańczyków wręcz wybornie.

Grimorios e Invocaciones desde el Templo de la Perversion” to drugi krążek tego zespołu, który kompletnie nic nie wnosi zarówno na gruncie rozwoju kapeli jak i ogólnej stylistyki, po której się ona porusza. I dobrze, bo musicie wiedzieć, że dla tych kolesi retro moda jest wiecznie żywa, zaś cały ten mainstream ssie pałę jak Grodzka lizaki. Wiecie już więc, że Rito Profanatorio pluje na swym nowym dziele na te wszelkie nowoczesności i hołduje starej szkole death’n’black metalowego grania z pełnym zaangażowaniem. I robi to wybitnie prostacko, niezwykle chamsko i przede wszystkim szczerze. Z dużą namacalnością melodii z pod znaku Sarcófago, Vulcano czy chociażby nawet takiego Possessed (a to wzorce niemal doskonałe). Wystarczy się wsłuchać w takie kawałki jak “Reminicencias del Chaos”, w ultra szybki “Epitome de la Perversion” czy chociażby w “Altares de Sodoma II” z klawą solówką, by na nowo przypomnieć sobie czar tamtych lat. I to jest właśnie najmocniejszy punkt tego wydawnictwa. W swej prostocie “Grimorios…” jest bowiem albumem który pokazuje, że grać prosty death metal to jednak trzeba umieć, a z drugiej że nie trzeba do tego setki ścieżek, efektów i studia za 40 koła papieru, by być cool. Opętańcze wokale, sążna dawka blastów, punkowych gitar i solówek rodem z piekła. Słowem: istna esencja gatunku. Oczywiście, miejscami materiał może trącić nieco pretensjonalnością, ale nie pozbawia go przez to ani uroku wczesnych lat ‘90 ani charakteru, którego Rito Profanatorio zdecydowanie odmówić nie można.

Grimorios e Invocaciones desde el Templo de la Perversion” to naprawdę klawy album, który przeniesie Was w przeszłość, za którą tak wielu zapewne tęskni a który sprawdzi się zapewne na nie jednej imprezie suto zakrapianej alkoholem. Warto się zainteresować.

Ocena: 7,5/10

Tracklista:
1. Requiem of Dark Souls
2. Templo de la herejía
3. Reminicencias del chaos
4. Epítome de la perversión
5. Rameras del Diablo
6. Altares de Sodoma II
7. Eterno sacrilegio
8. Sodoma y Gomorra (Hadez)

Łysy
990 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Lust of Decay „Entombed in Sewage”Recenzje

Lust of Decay „Entombed in Sewage”

OracleOracle5 grudnia 2025
Königreichssaal „Loewen II”Recenzje

Königreichssaal „Loewen II”

OracleOracle4 grudnia 2025
Funeral Vomit > Upheaval of Necromancy
Funeral Vomit „Upheaval of Necromancy”Recenzje

Funeral Vomit „Upheaval of Necromancy”

OracleOracle3 grudnia 2025

Skomentuj