No i z nowym materiałem powraca śląski Soul Collector. Wzięli sobie kompanów – Kanadyjczyków z kapeli Reanimator. I tak w dwóch przyjechali skopać nam dupy na splicie o wiele mówiącym tytule „In Union We Thrash”.
Czyli już wiadomo, czego się spodziewać. Dostajemy po mordzie thrash metalem i to w podwójnej porcji. Najpierw nasz rodzimy Soul Collector. Lubię ten zespół z kilku powodów – po pierwsze są jednym z najlepszych obecnie zespołów thrash metalowych w naszym smutnym kraju. Po drugie – przetrzymali falę młodocianych thrashersów i gdy spora część wyrosła już z zabawy w metal, oni nadal robią swoje. No i przede wszystkim – Soul Collector naprawdę tworzy dobry kawał muzyki. Mało oryginalny, to fakt. Wpływy Exodus i Overkill słychać od razu. Ale ich muzyka naprawdę kopie dupsko. Panowie potrafią stworzyć siedmiominutowy utwór, który się nie nudzi. Charakterystyczny jest tu wokal i na pewno część z osób, którym z thrash metalem nie po drodze będzie kręciło nosem ale mi się zdzieranie gardła przez Rafała podoba bardzo. Świetne są ich numery – oparte na zajebistych riffach, z wyjebanym flowem, do tego wpadają w ucho – Soul Collector słucha mi się po prostu z przyjemnością. Niekłamaną przyjemnością. A jak jest z Reanimator? Ech, tu już nie ma takiej wielkiej przyjemności, ale źle też nie jest. Oczywiście mamy tu thrash z kopniakiem, ale już mnie tak bardzo nie bierze jak poprzednicy – Kanadyjczycy zamieszczają pięć numerów, trochę krótszych, ale za to wścieklejszych, agresywniejszych. Wokal raczej chrypliwy, cięte riffy w stylu Exodus (ponownie), Vio-lence… Ogólnie – Bay Area Thrash. Nie jest to coś nad czym załamywałbym ręce jak w przypadku niektórych polskich gwiazdek. Ot po prostu dwadzieścia minut klasycznego thrashu – przeciętnego dość, ale z jakimiś tam perspektywami.
Ok, jeśli macie katanę i białe hajtopy to musicie sobie kupić ten split choćby ze względu na część Soul Collector, a podejrzewam że i Reanimator Wam podejdzie. Jeśli thrashu nie lubicie to przekonywał Was nie będę, choć Polaków polecę do sprawdzenia tak na wszelki wypadek.
Ocena: 8,5/10 oraz 6,5/10
Tracklist:





