Wydawca: Amor Fati Productions, 2025

No to trafił mi się pierwszy tegoroczny cios, który skutecznie mnie zdewastował. Nigdy bym nie pomyślał, że gdzieś tam w głębi mrocznego lasu może narodzić się diabeł, który skutecznie będzie hołdował sztuce tworzonej i wielbionej przeze mnie Armagedda.

I w zasadzie tutaj mógłbym już skończyć pisać swoje wypociny ale kurwa nie, bo “Reveries of the Arcane Eye” z każdym kolejnym odsłuchem zyskuje u mnie coraz bardziej i sprawia mi nie mniejszą frajdę jak tysięczny odsłuch “Only True Believers”. To ciekawe i niebywałe, że gościom z Osgraef udało się wyciągnąć właśnie tę charakterystyczną, mistyczną esencję z muzyki Szwedów, zlać ją do diabelskiego kotła rozpędzonych riffów i blastów, doprawić ciężarem takiego Teitanblood i przy tym nie zjebać sprawy. Ba! Takiej mikstury diabelskiej black metalowej nienawiści nie słyszałem już dawno, a to wyjątek w zalewie dzisiejszego szrotowatego, czarciego metalu…

Oj tak. Nienawistny jest ten album. Pełno jest w nim Diabła, absolutnego zła, ciemności i niekończącej się otchłani piekła. I przede wszystkim tego rock’n’rollowego feelingu, który uwidacznia się zwłaszcza w szybszych partiach, gdzie ciężar grania skupia się na bębnach. Tore Stjerna vel Necromorbvs na takim “Ond Spiritism” osiągnął swój absolut, a tutaj bębniarz Osgraef niczym pilny uczeń kontynuuje bez kompleksów jego dzieło w dewastującym, finalnym “Mystik Lore – Ancient Summoner Of Osgraef” na którym rozpędzone blasty sypią się niczym gromy, a black’n’rollowe riffy są cierniami na koronie założonej na łeb bękarta.

Tak, ten ciężar. Duchota i smród zaropiałej krwi są tutaj wręcz namacalne. Ta zgnilizna sącząca się z krystalicznego niemal brzmienia i jej odór błądzą gdzieś w rejonach teitanbloodowej śmierci i siedmiu kielichów wypełnionych krwią na wieczerzy przywołującej Lucyfera. W tej całej miksturze śmierci i kroczącego coraz bliżej w naszą stronę Diabła słychać głos. Jest potężny, wyraźny i niesie śmierć. Wokal na tym krążku jest niemal perfekcyjny, a groza którą niesie staje się z każdą minutą realna, przez co klimat “Reveries of the Arcane Eye” jest niesamowicie gęsty i posępny, jak chociażby w takim “Nox Luciferi, Liber Koth” czy ciężkim niczym płyta nagrobna i rozpędzającym się z sekundy na sekundę “Magick Wound (Slithering Omnipotence Of Thoth)”.

Debiut Osgraef to esencja diabelskiego black metalu osadzonego na korzeniach śmierć metalowych latorośli czerpiących życiodajną energię prosto z czeluści piekła. Dla mnie “Reveries of the Arcane Eye” to miazga absolutna.

Łysy
1050 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026
Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026
Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026

2 komentarze

  • rzyt pisze:

    panie łysy, dzie tom płytę można nabyć bo na bendcampie brak?

  • Łysy pisze:

    Od 21 stycznia w Amor Fati na cd i winylu i pewnie też cyfrowo, ja póki co mam promo

Skomentuj