Niezłe czarnidło wyrosło Rydzykowi pod samym nosem i wydało diabli plon parę miesięcy temu. To już tak na wstępie zaznaczyłem, żeby było wiadomo, iż będzie to recenzja pochwalna.
A żeby wszystko wyjaśnić to ponoć kapela wcześniej zwała się Amarok i coś tam w swojej dyskografii miała, ale przyznam, że w życiu ich chyba nie słyszałem. A tu proszę, zmiana nazwy, zmiana labelu i już mogę Wam powiedzieć, iż „Towards Eternal Chaos” to porządny krążek. Na pewno chcecie od razu usłyszeć, z czymże można porównać muzykę Occultum, więc nie będę taki i już mówię: jeśli chodzi o polskie podwórko to w jakimś sensie mógłbym postawić ich z Blaze of Perdition czy Medico Peste z uwagi na generowany klimat przez Torunian (choć pewnie jak koledzy z tych kapel to przeczytają to mi każą umyć uszy i puknąć się w czoło conajmniej). Pod względem muzycznym Occultum celuje jakby w trochę bardziej bezpośrednią muzykę a’la Gorgoroth na przykład, ale chwilami wprowadzają naprawdę niezłą atmosferę – szczególnie przy zwolnieniach, czasem pojawi się chórek przywodzący na myśl krajstagonowskie zabarwienie. No i riff w „Satan’s Era” strasznie mi robi – prosty, ale cholernie opętany. Zespół czuje swoją muzykę, wie jak ją skomponować tak by słuchaczowi zostało coś w głowie po sesji z „Towards Eternal Chaos”. Udaje się to im doskonale w mojej opinii – Occultum wałkuję już dość długi czas i każdorazowe odtworzenie tego albumu to naprawdę przyjemność.
Zdecydowanie mogę polecić ten krążek. Czterdzieści minut bardzo dobrego black metalowego nakurwu, ale z pomyślunkiem. A to nieczęsto się udaje.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | End of the Light | ||
| 2. | In Saecula Saeculorum Tenebrae | ||
| 3. | Satan’s Era | ||
| 4. | Anthem of the Fallen World | ||
| 5. | Black Quintessence | ||
| 6. | Abomination | ||
| 7. | Gehinnom Gate |





