Wydawca: Daemon Worship Productions
Znam ci ja osobiście panów z Necrosadist. Ale akurat nie tego, gdyż poddawany tu krytyce pochodzi z Cypru, a nie ze Stalowej Woli. Ale też jest niezły.
„Abstract Satan” to debiut zespołu, nie najnowszy, biorąc pod uwagę, że wyszedł półtora roku temu, ale cóż zrobić. Przyznam, że nieciekawe intro trochę mnie usposobiło na początku „na nie”, ale już pierwszy faktyczny krążek wypada całkiem całkiem – zimne, zdehumanizowane gitary przecięły kosmiczną pustkę i agresywnie zaatakowały maluczkich. I tak już zostało do końca krążka. Necrosadist potrafi zaciekawić słuchacza, zwłaszcza, gdy zacznie zapętlać riffy, jak w „Rising From The Earth” chociażby. Świetnie odnajdują balans między bardzo szybkimi partiami, a tymi bardziej stonowanymi, acz jeszcze bardziej złowieszczymi. Albo wplotą bardzo dobre solo, jak pod koniec „Obisidian Sphere (Psychotic Revelations)”. Zdecydowanie podoba mi się na „Abstract Satan” antyludzki, kosmiczny klimat tego krążka, który muzycy uchwycili moim zdaniem wyśmienicie. Płyta brzmi prawdziwie potężnie i nie wiem, dlaczego zwykło określać się Necrosadist mianem zespołu raw black metalowego – dla mnie to jakaś niedorzeczność, bo ci kolesie tak mieszają w tym diabelskim tyglu, że głowa mała. Choć z drugiej strony nie znam wczesnych wydawnictw duetu, może tu leży geneza tej błędnej dziś interpretacji ich muzyki. I moim zdaniem dwa – trzy przesłuchania dla tego materiału to zdecydowanie za mało. Choć mamy tutaj i prostsze kawałki, jak „Hate Manifest” – już po nazwie można się spodziewać, że będzie to strzał prosto w pysk – i faktycznie tak się dzieje, bo to jeden z najbardziej bezpośrednich utworów na „Abstract Satan”.
Jak sami widzicie, płyta jest niejednorodna, jednak w ogóle nie czuje się tego faktu, bo jest po prostu wyśmienicie skomponowana – zachęcam do poznania tej kapeli, zwłaszcza tych, dla któych black metal to chleb powszedni.
Ocena: 8/10
Tracklist:




