Wydawca: Svarga Music
Munruthel to jednoosobowy projekt z Ukrainy dowodzony przez byłego członka niespecjalnie tolerancyjnych wojów, czyli Nokturnal Mortum. I mimo, że pałam dość dużą sympatią do naszych wschodnich sąsiadów ze względu na wódkę dobrą i tanią to muzyka z tamtych rejonów do najlepszej nie należy (może z dwoma lub trzema wyjątkami).
Nokturnal Mortum jakoś nigdy nie lubiłem i Munruthel też nie przypadł mi do gustu, mimo że jest to trochę inne granie. Dla mnie na „CREEDamage” znajduje się mix Arkony, Crematory (tego z grubaskiem na wolaku), Dimmu Borgir i jakiejś innej Sonaty Arctici. Jak nie trudno zgadnąć po tym połączeniu nie jest to muzyka wybitna i czas wolny poświęcony na jej słuchanie można uznać za zdecydowanie zmarnowany. Czasem mam wrażenie, że bardzo interesujące od tej płyty byłoby dłubanie w nosie i oglądanie własnego gila hehe. Naprawdę nie jestem w stanie znaleźć w tej płycie za wielu pozytywów no może poza ładnym wydaniem i końcówką. Część ostatnia jest dla mnie najbardziej przyswajalna; są to trzy numery zatytułowane „Krada I, II i III: coś tam, coś tam” i generalnie ta jest w miarę ok. Są to numery instrumentalne wiec nie ma tych wkurzających wokali, ale za to pojawiają (one w zasadzie są cały czas) się strasznie chujowo brzmiące klawisze + „plastikowa” perkusja (w „Krada” nr. 1). Jak bym nie szukał to ciężko mi znaleźć pozytywy na tej płycie. A, zapomniałbym o coverze Bathory, co miał bym o nim napisać? Poprzestanę na tym, że jest. Dla mnie ta płyta nadaje się do kosza.
Jakbyście wygrali w totka te nieprzebrane miliony, postawilibyście na półce największe rary, ogołocili wszystkie internetowe sklepy, wkurzyli wszystkich długowłosych użytkowników allegro to możecie ewentualnie pomyśleć o kupnie tej płyty…
Ocena: 2,5/10
Tracklist:





Co trzeba przyznać ta muzyka nie jest ultra brutalna, nie ma w niej ultra prędkości i lucyfera heblującego zakonnicę w trzecie oko. Ale czy wszystko musi być, lub opierać się na tendencyjnym schemacie wielbienia religii i walce z inną religią? Czasami warto posłuchać czegoś innego, i ta muzyka taka jest. Żadna tam rewelacja, ale patrząc na ilość miernoty, która ostatnio wychodzi to dźwięki tworzone przez Munruthel bronią się i spokojnie można ich słuchać w drodze do pracy, czy do porannej kawy.