Wydawca: Werewolf Promotions
Ja mam tylko nadzieję, że to nie jest żadna przepowiednia i ta najnowsza EPka wałbrzyskiego Moontower to nie jest ich łabędzi śpiew, czy mówiąc wprost – ostatnie bluźnierstwo.
Bo cenię sobie ich muzykę za konsekwencję i wysoki poziom, co zresztą po raz wtóry udowadniają za sprawą „The Last Blasphemy”. To tylko cztery kawałki (w tym intro) i kilkanaście minut muzyki, jednak w zupełności wystarcza do potwierdzenia klasy. Moontower w swojej wizji black metalu jest bardzo konserwatywny i nie wyściubia nosa poza styl ukształtowany w połowie lat dziewięćdziesiątych. Różnie do tego można podchodzić, ale mnie to absolutnie nie przeszkadza. Odkąd pamiętam, Moontower zawsze stawiał na zimny, szybki black metal z wieloma epickimi fragmentami, gęsto użytymi klawiszami, klasycznym skrzekiem. I zawsze robił to na bardzo dobrym poziomie. W szczery sposób, bo to nie są muzycy, którzy black metal odkryli w 2010 roku, a brali (przynajmniej jeśli o Robercie mowa) udział w faktycznym tworzeniu polskiej sceny zasadniczo od wczesnych lat. I na „The Last Blasphemy” jest to słyszalne. Własśie przez to podoba mi się ta EPka.
A że jest niedługa, to i po kilka razy dziennie potrafiłem ostatnio ja przesłuchać i wcale nie miałem dość. Po tym idzie poznać zespół z klasą.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Intro | ||
| 2. | The Last Blasphemy | ||
| 3. | Hatred and Evil | ||
| 4. | Unholy Visions Unleashed from the Dark Past |




