Gdyby mnie ktoś kiedyś zapytał, jaka jest najważniejsza black metalowa płyta w historii muzyki, pewnie wskazałbym na „De Mysteris Dom Sathanas”. Niemniej jednak dziś Mayhem nie jest już tym samym zespołem co kiedyś. Ot taki truizm na dzień dobry.

Dziś Mayhem działa jak każdy inny zespół z mainstreamu, jeśli chodzi o komercyjną (tfu) stronę ich muzyki. Stąd też nie do końca pasuje mi wydawanie takich płyt jak właśnie „De Mysteriis Dom Sathanas Alive”. Już samo odgrywanie pełnych albumów podczas koncertów to nie jest nic oryginalnego, ale może jakbym był na Mayhem na żywca to bym to docenił. Nie było mi dane jednak uczestniczyć w ich rytuale, ale zapobiegliwi marketingowcy pomyśleli o takich jak ja – stąd też dostaliśmy właśnie rzeczony album. Ja jednak pytam się – po co? Wiadomo, kasa musi się zgadzać i to chyba jedyny powód, dla którego wydano „De Mysteriis Dom Sathanas Alive”. Tak naprawdę nie rozumiem, po co ktoś miałby to kupować i słuchać, jeśli ma pod ręką oryginalny krążek. Ja lubię dobrze zrobione koncertówki, ale przede wszystkim traktuję je jako coś lepszego niż bezpłciowe „best of”. Tutaj dostajemy osiem numerów, które znalazły się na albumie z 1994 roku i nic ponadto. Same kawałki niewiele zresztą się różnią od tych z albumu studyjnego, bo zostały odegrane dość wiernie w odniesieniu do oryginału. Stąd też jest to dla mnie niezrozumiałe. OK, w przypadku płyty DVD, ma to jeszcze jakiś sens, bo człowiek sobie choć obejrzy koncert, ale na płycie CD czy winylu – jest to dla mnie niezrozumiałe. Jeśli ktoś oczywiście kupił ten album to dla mnie mogą być tylko dwa powody: albo kupuje wszystko co Mayhem wypuści, albo ma dużo pieniędzy i nie wie co z nimi zrobić (albo obie opcje naraz).

Reasumując – krążek jest typowym zabiegiem mającym podreperować budżet muzyków. Zrozumiałe jest to w przypadku Rhianny czy Feel, ale w przypadku Mayhem budzi to absmak.

Tracklist:

1. Funeral Fog
2. Freezing Moon
3. Cursed in Eternity
4. Pagan Fears
5. Life Eternal
6. From the Dark Past
7. Buried by Time and Dust
8. De Mysteriis Dom Sathanas
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

2 komentarze

  • stara dupa pisze:

    Święta słowa!

  • Lucyferion pisze:

    Nie zgodzę się. Mam przewalony oryginalny krążek milion razy i daje mi to pewną świeżość w odsłuchu, wolę odpalić alive jak mam ochotę właśnie dla tego, że jest to na świeżo w świetnej jakości. I to wydanie po tylu latach należało się jeżeli chodzi akurat o tak ciężką wagę jak ten album w doskonałym wydaniu.

Skomentuj