Macerie - MacerieWydawca: Sentient Ruin Laboratories

Ostatnio mam szczęście do różnego rodzaju połamańców stylistycznych. Jak nie grindcore’y wylane black crustowymi podjazdami, tak black metale wymieszane z hardcorem albo odwrotnie. Nie wiem skąd się to bierze, ale powoli zaczynam odczuwać zmęczenie tego rodzaju muzyką.

Włoski Macerie jest tego dobrym przykładem. Po raz kolejny bowiem przyjdzie zmierzyć się słuchaczowi z muzyką, której – zdawałoby się – podstawowym fundamentem jest black metal. I niby wszystko ok. Jeśli jednak dodamy do tego po raz kolejny składniki tak mocno obecnie eksplorowanych przez niektóre nowmodne hordy podgatunków jakimi są: crust, sludge oraz elementy death metalu, to zaczyna robić się nieciekawie. Jednak z czystym sumieniem zaznaczyć należy, że Macerie pomysłowości w komponowaniu jak i mieszaniu wyżej wymienionych składników odmówić nie można. Jest tutaj bowiem wszystko ulepione jak należy: równowaga między zadziornością a chłodem, smoła wylewająca się tam gdzie trzeba oraz siła ciężkości rozłożona równomiernie niczym polewa z trupiego jadu (“Vermi”). Tyle tylko, że black metal miejscami sprowadzany jest tutaj do gatunku mało znaczącego. Dodatkowo spychany jest przez death metal ubrany w wariactwa podparte na crustowym brzmieniu i polocie, a które miotają swoją siłą rażenia (otwierająca “Agonia”) nie gorzej niż nie jeden huragan. Mimo deklaracji, że inspiracjami tworzącego były takie boys-bandy jak Altar of Plagues, Celeste albo Coffinworm czy nawet, w ekstremalnym przypadku, wczesnym Burzum (wspomniany wcześniej “Vermi”), które niby są widoczne i warte odnotowania, to jednak przywoływane są one w nocie prasowej chyba tylko dlatego, by przyciągnąć potencjalnego słuchacza. Jaki jest więc sens w nazywaniu Macerie black metalowym zespołem ? Żaden. To po prostu metal z masą wpływów poukładanych w odpowiednie zakładki momentów tych słabszych i tych mocniejszych.

Reasumując. Materiał choć krótki, stoi mimo wszystko na dobrym poziomie. Trwając nieco ponad 16 minut mocno naciska na bębenki słuchowe i przysadkę mózgową, ale na dłuższy przebieg po prostu – jak dla mnie – się nie nadaje.

Ocena: 7/10

Tracklista:
1.Agonia
2.Vermi
3.Macerie
4.La luce del buio

Łysy
1050 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026
Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026

Skomentuj