Total Hate - LifecrusherWydawca: Eisenwald Tonschmiede

W końcu przyszła pora na ostatnią płytę z niemieckiej paczki od wujka Helmuta z Eisenach w Turyngii. I po raz kolejny są to krajanie wujka z Total Hate, którzy powracają po 6 letniej przerwie z następcą całkiem klawego “Necare Humanum Est”. Co można więc powiedzieć o nowym wyziewie tego hordu?

Praktycznie od początku mamy do czynienia z napalmową nawałnicą zrzuconą na niczego nie świadomych ludzi wprost z nadlatującej Luftwaffe. Otwierający krążek  utwór “Violent Demise” wtłacza słuchacza w muzyczny blitzkrieg, który został wypełniony po brzegi potężną dawką jadu i agresji wylewającej się z każdej nuty, z każdego blastu i z każdego krzyku gardłowego zespołu – Adrastosa. I właściwie można by cały “Lifecrusher…” określić właśnie taką małą wojną błyskawiczną, która z numeru na numer, bez żadnego hamulca zbiera obfite żniwa pod postacią ludzkiej padliny. Przejawia się to chociażby w świetnie odegranych riffach i blastach łupiących czaszkę oraz rock’n’rollowym fellingu, którego nie powstydziłby się nawet sam Elvis. Co prawda zapewne sam Król rock’n’rolla zagrałby to zupełnie inaczej, ale w wypadku Total Hate chodzi przecież o czystą muzyczną anarchię, która w swej prostocie ma prowadzić do dyktatury eliminującej wszelkie przejawy muzycznego pozerstwa. I to, przyznam szerze, wychodzi Niemcom nad wyraz dobrze. Utwory zawarte na “Lifecrusher…” grane są z dużą dawką lekkości, czy wręcz swoistą przebojowością, które sprawiają razem, że łeb sam rwie się do machania w rytm chociażby takiego “Sinister Reflections”, czy też nie mniej kopiącego po zadzie “Infested By Parasites”. Oczywiście, panowie postarali się również o wprowadzenie odrobiny klimatu i dostojności w odgrywanych utworach (co przejawia się chociażby długością poszczególnych utworów oraz wolniejszymi momentami), ale to agresja,  złość i przede wszystkim prostota wylewająca się z każdej strony są dominującą i najmocniejszą stroną tego albumu.

Coby nie pierdolić. “Lifecrusher – Contributions to a World in Ruins” to w pełni black metalowy krążek, nasączony sporą dawką jadu i nienawiści do ludzkiej egzystencji. Niemiecka solidność i niemiecka muzyczna eksterminacja. Po prostu: Total Hate.

Ocena: 8/10

Tracklista:
1. Violent Demise
2. Sinister Reflections
3. Drowned In Piss & Blood
4. Instruments Of His Wrath
5. Purification By Fire
6. Infested By Parasites

Łysy
1058 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj