Wydawca: Chthon Records
Zawsze z otwartym portfelem i ramionami przyjmuję podarki od fanów naszego portalu. Tym razem przesyłka dotarła z UK od niejakiego Orkusa, z prośbą o zrecenzowanie drugiego pełniaka sygnowanego logiem Incrustation.
„II: Natur (A Blaze in the Eastern Sky)” – ciekawy tytuł, prawda? Ktoś pewnie zaraz wyskoczy, że to kolejna piąta woda po Fenrizie & Nocturno Culto. Cóż, inspiracje Darkthrone faktycznie są wyczuwalne, podobnie jak Mayhem z naciskiem na okres z Attilą (DMS był słuchany). Jednak oprócz zimna lwią część albumu wypełniają diabelskie inkantacje budujące atmosferę grozy, przeszyte doomową otoczką, która momentami przywodzi mi na myśl najlepszy okres Martwej Aury, czyli do „Contra Mundi Contra Vitae”.
Warto też wspomnieć, że Orkus wcale Brytyjczykiem nie jest. To nasz rodak, który może być Wam znany z hord Exsanguinare czy Cryptal Spectres, gdzie udzielał się (lub nadal udziela) razem ze wszystkim znanym na krajowej scenie blackmetalowej Wenedem.
Wracając do Natur… Album trwa niespełna 49 minut. Większość kawałków utrzymana jest w wyważonych tempach, z momentami szybszych, syczących riffów, które dają upust w szóstym numerze – chyba najbardziej żwawym na płycie. Co mi nie leży? Perkusja. Gdy tylko się rozpędzi, zaczyna brzmieć sztucznie i rozwala odbiór. No i ta długość – scrollowanie rolek jeszcze nie przeżarło mi mózgu, ale gdzieś właśnie pod koniec szóstego kawałka zaczynam czuć znużenie i tracę uwagę. Wtedy album staje się raczej tłem.
Jeśli nie macie pod ręką ulubionej płyty albo musicie być na bieżąco z nowościami, to możecie dać szansę Incrustation. Ja raczej do całego materiału nie wrócę, ale na koniec zostawię Wam mój ulubiony kawałek: „Triangle Sea”.




