L.O.N. – jedyny i niepodzielny władca Hellveto znany z tego, że swego czasu wypuszczał nowe materiały z prędkością nieosiągalną dla innych kapel, postanowił o sobie przypomnieć.
Tym razem przyszło nam czekać na nowy materiał niemal dwa lata, ale oto i jest! Następca „Wiara, Nadzieja…, Potępienie”: „Damnaretis”. Ja zawsze miałem pewną sympatię do tej „hordy”. To swojskie, dość przyswajalne granie pozwalało mi się odprężać i oderwać od rzeczywistości. Tego też samego spodziewałem się po najnowszym materiale i dostałem, co chciałem. Pogański Black Metal ze sporą dozą epickości, podawany w prawie niezmienionej formie od lat przez Hellveto albo się lubi albo nie. Jak ktoś jest wielbicielem szarpania strun spod znaku miecza i tarczy to oczywiście płytę tą postawi na półce i będzie się cieszył. A jeśli dla kogoś takie granie to trochę karykatura metalu to jego sprawa – „Damnaretis” najprawdopodobniej nie zmieni jego opinii. Ja tam jestem zdania, że płycie tej należy się miejsce na półce. Co prawda nie w pierwszym szeregu płyt zjechanych w odtwarzaczu nieomal na śmierć, ale w miejscu gdzie pod wpływem duchowej potrzeby będzie ją łatwo znaleźć.
Absolutnie nic nowego to nie jest, ta muzyka nie ewoluuje – ona po prostu trwa i czuje się w tym trwaniu dobrze. Ja też czuje się dobrze słuchając „Damnaretis”…
Ocena 7/10
Tracklist:
| 1. | Damnaretis | ||
| 2. | Żałobny taniec | ||
| 3. | Właśnie tam… | ||
| 4. | Syreni płacz | ||
| 5. | Sznur odkupienia | ||
| 6. | Grudniowy zmierzch | ||
| 7. | Krocząc ciernistą aleją | ||
| 8. | Konający anioł | ||
| 9. | Bez odwrotu | ||
| 10. | Nefaria |





