Wydawca: Ossuary Records

Drugi kontakt ze stołecznym Hellhaim po ponad pięciu latach ciszy. Przyznam, że musiałem wysilić pamięć – czy ja ich już kiedyś recenzowałem? Okazało się, że tak – „Slaves of Apocalypse” dostało u mnie onegdaj siedem punkcików. Teraz się zastanawiam, czy przypadkiem nie zawyżyłem im oceny, skoro w ogóle nie pamiętałem tego albumu…

No i zobaczymy jak pójdzie z najnowszą propozycją kapeli, zatytułowaną „Let the Dead Not Lose Hope”. Polski heavy metal ma to do siebie, że rzadko trafia się tutaj coś, na co warto poświęcić kilka odsłuchów więcej. Hellhaim celuje w ten nowoczesny, dobrze brzmiący heavy metal i nie chce zamykać się w jednej niszy. Stąd zapewne te quasi – therionowo – symfoniczne zawodzenia damskie w numerze „Devilin”. Przyznam, że brzmi to okropnie i żenująco. Po co? Zdecydowanie lepiej ten zespół wypada bez tych wszystkich udziwnień – na przykład w następnym na trackliście „Virus” – judasowe, ostre granie wypada im zdecydowanie lepiej. Podobnie w takim „Hell is Coming” – fajnie się tego słucha, szczególnie że kolorytu dodaje tej kapeli mocno wszechstronny wokalista. Na moje nieszczęście znajdują się tutaj również takie numery jak „La Santa Muerte / Triumph of Life” – ten konkretny brzmi jak stare Paradise Lost, tylko że słabiej i średnio mi pasuje do tej płyty. To są te momenty, gdy kapele zbyt przesadzają z aranżacjami, w swoim myśleniu „out of the box”. Nie wszystko po prostu będzie pasowało, nie każdy pomysł trzeba upchnąć na album, bo rozbije on spójność – tak jak w tym przypadku. No i przez to nie za bardzo chce mi się wracać do Hellhaim – to z jednej strony porządne granie, ma bardzo fajne momenty, ale też trochę przekombinowali. No i jednak wolę bardziej surową produkcję, również jeśli chodzi o heavy metal, a „Let the Dead Not Lose Hope” brzmi bardzo sterylnie.

Jednak nie przekreślam ich dorobku, subiektywnie po prostu uważam, że to płyta solidna i tyle w temacie. Z perspektywy czasu poprzedniczce dałbym o oczko niżej niż dałem, a nowa płyta w zasadzie od niej nie odstaje.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Axe to Grind
2. Devilin
3. Virus
4. Zodiac
5. Hell Is Coming
6. La santa muerte / The Triumph of Life
7. Aluminum & Ash
8. Livet är stunden
9. Metro
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

One Comment

Skomentuj