Wydawca: Eisenwald
I gdzie ta słynna piękna, polska, złota jesień ja się pytam? Jakaś taka szara jest…
Podobno żeby muzyka Grey Waters trafiła do słuchacza, owy słuchacz musi być w odpowiednim nastroju. Tylko w jakim? Słuchając muzy z gatunku rocka depresyjnego, bo o takim mówię, przy dobrym nastroju powinnam się nastroić na skok z balkonu, a przy jesiennym dołku powinnam mieć ochotę strzelić sobie w łeb. Czy coś w ten deseń. Tak, wiem, przejaskrawiam, ale słuchałam tego materiału w kilku różnych okolicznościach przyrody i generalnie nie nastroiła mnie kompletnie do niczego. I w żadną stronę. Płynie sobie ta muzyka gdzieś tam głośnikach, wolnie czy mimowolnie się jej słucha, od czasu do czasu bujnie rytmicznie girą i to wszystko.
Jako płyta rockowa, jest to krążek poprawny, zagrany czysto i bez kłujących w uszy fałszów i rozjazdów. Teksty są banalne, wyrażające ból, cierpienie i tęsknotę tekściarza. Niewątpliwym plusem są momentami pojawiające się naprawdę fajne rozwiązania perkusyjne- świetne bicia i kombinacje rytmiczne. To one właśnie sprawiają, że człowiek się czasem buja. Partie instrumentalne po raz kolejny wygrywają z partiami śpiewanymi. Krążek ten zabija potwornie nudny i monotonny wokal, zarówno w kwestii barwy jak i linii melodycznych opierających się zasadniczo na trzech dźwiękach.
Grey Waters to kolejny zespół, który udowadnia, że niestety same umiejętności gry na instrumentach i składania ich w utwór nie są wystarczające żeby stworzyć płytę, która zatrzyma słuchacza na dłużej niż jedno, góra dwa odsłuchania. Brakuje jakiejś charyzmy, jaja, pomysłu na siebie i swoją muzykę. Co potwierdza fakt, że chłopaki szukają swojego „ja” błądząc zakamarkami ciemnej muzyki już od jakiegoś czasu. Może kiedyś się odnajdą. W końcu to dopiero pierwsza epka Grey Waters.
Ocena: 6,75/10
Tracklist:
| 01. | Prelude | ||
| 02. | Say Goodbye | ||
| 03. | Below the Ever Setting Sun | ||
| 04. | The Truth in Your Eyes | ||
| 05. | Broken |




