Wydawca: The Circle Music

Melodie w black metalu, to zawsze niebezpieczne rejony. Odpowiednio zastosowane zajebiście robią dla płyty i wynoszą ją na skrzydłach wspaniałości. Ale wystarczy przesadzić o włos, by wkroczyć w grząskie bagno chujowości. Sworn udało się na szczęście ominąć bagno, ale o zdobywaniu szczytów mowy nie ma.

Omawiane dziś ”Null Crowned The Infinite”, to piąty już pełniak norweskiego Sworn, który tworzy kwartet typów, których mogliście słyszeć choćby w Morgrim, White Tundra, czy Hellhikers. Chłopy rzeźbią w klimatach melodic black metalu, co pewnie już od wejścia sprawie, że część z Was splunie z obrzydzeniem. Ale tragedii nie ma. Riffy i melodie naprawdę elegancko tu płyną, podlane często gęsto solówkami, ale takimi, gdzie nie ma przesadnej masturbacji na gryfie. Fajen. Wokal i perkusja robią w tym wypadku za zgrabne, ale jednak, tło.

Fajne to wszystko, ale to już było. Choćby w pierwszym pełniaku Zorzy, która zrobiła to dużo lepiej, czy Belzebubs. Nie mogłem się odpędzić, podczas wielokrotnych odsłuchów, że to już znam, to skądś kojarzę, a to, to „prawie jak na Zorzy”. No i długość płyty to niemal czterdzieści pięć minut, czyli zdecydowanie za dużo. Pół godziny by wystarczyło, bo tak, to już ja zapomniałem, co było na początku albumu, a chyba nie o to chodzi.

Sworn nagrało całkiem dobry melo black i miłośników tego gatunku nie ma co przekonywać. Reszta z Was albo niech sięgnie choćby po Zorzę, albo posłucha czegoś całkiem innego.

Bart
779 tekstów

Piękny, dostojny inteligent. Miłośnik jadła, tynktur i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Here on Earth „Zaświat”Recenzje

Here on Earth „Zaświat”

OracleOracle21 października 2026
Fvneral Fvkk „Indecent Idols”Recenzje

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”

OracleOracle20 października 2026
Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026

Skomentuj