Wydawca: Inferna Profundus Records

Ultrafanem Graveland to ja nigdy nie byłem i już chyba nie będę. Ale skoro przychodzi do mnie promo zespołu Darkena to przecież nie pogardzę a przesłucham i Wam opowiem, com usłyszał.

Najnowszym wydawnictwem w bogatej dyskografii jest split z fińskim Commander Agares. Materiał nosi tytuł „Awakening of the Storms”. Tej drugiej hordy to ja w ogóle nie kojarzyłem, ale nie dziwcie się mnie, bo one man band z Uusimaa wypuścił jak dotąd tylko debiutancki krążek. Pierwsza strona splitu należy jednak do Wrocławian i to nią się zajmijmy. Graveland zamieścił na niej cztery nowe kawałki. Kto słyszał ostatni krążek zespołu ten może spodziewać się kontynuacji grania w tym stylu. Czyli podniosłego, epickiego black metalu, które w dalszym ciągu niesie w sobie undergroundowy brud. Bo prawda jest taka, że pomimo całej otoczki, zastosowania klawiszy czy innych instrumentów jak jakieś dzwonki czy inne kołatki, nadal muzyka Graveland kąsa i cechuje się odpowiednim poziomem agresji. Posłuchajcie takiego „Lords of the Polar Night” – złowieszczy riff na otwarciu naprawdę dobrze wybrzmiewa, a słuchacz ma wrażenie iż cały kawałek brzmi mocno i gniewnie – nawet jeśli gdzieś tam pojawią się bardziej melodyjne, folkowe zagrywki czy chóry. Trójeczka z kolei ma w sobie nieco więcej melancholii, nie tracąc jednak wzniosłości i mocy. Można więc stwierdzić, że cztery numery od Roba Darkena wypadają znakomicie – z rozmachem, siłą i dumą, a przy tym są brutalne i gwałtowne. Jak ma się do tego strona z numerami od Commander Agares?  No jest odrobinę inaczej – muzyka tego hordu jest wolniejsza (może poza „Dawn of a New Morning”, który jest faktycznie szybkim, mocno burzumowym, numerem), może przez to bardziej nawiedzona czy też atmosferyczna. Bliżej jej przez to do nurtu lo – fi, w który celuje zresztą poniekąd Inferna Profundus Records. Brzmienie celowo nie jest tak dobre jak w przypadku Graveland, ale i te trzy kawałki zaprezentowane na splicie wypadają bardzo dobrze. Twórczość Commander Agares jest nieco bardziej hipnotyczna i transowa, a tu i ówdzie słyszymy ambientowe strumienie dźwięku. Całościowo jednak muzyka Janiego podoba mi się bardzo. Jest zła, nawiedzona i w chuj undergroundowa – innymi słowy, czysty black metal.

Cóż więc mogę powiedzieć, podoba mi się ten split. Obie kapele dostarczyły sporo dobrej muzyki, która powinna trafić do black metalowców różnej prowieniencji – i tych bardziej pogańskich i tych bardziej podziemnych.

Ocena: 8/10

Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj