Nowa dawka Funeral Doom przybyła do mnie wprost z Norwegi dzięki uprzejmości kapeli o nazwie Funeral.
Chłopaki postanowili się pochwalić swoim najnowszym dziełem zatytułowanym „Oratorium” a ja na to jak na lato! Do czasu… Zasadniczo lubię takie dźwięki, ale pod pewnym warunkiem: muszą jakoś ruszyć bebechy tak żeby zaskoczyło. No i nie zaskoczyło tym razem… Powodów ku temu może być kilka. Po pierwsze: jakby to był czysty Funeral Doom to by było, co najmniej dobrze a tu mamy jeszcze jakieś inspiracje Gothic Metalem czy innymi tego typu smutami objawiające się nagłym i niespodziewanym zalewem pięknych gitarowo – klawiszowych fal, mniej lub bardziej rzadkiej sraki. Po drugie: wlecze się ten materiał niemiłosiernie. Prawie godzina i piętnaście minut takich dźwięków to dość spore wyzwanie. Zanim się płyta skończy to ja już zapominam, co było na początku tym bardziej, że wszystkie utwory są do siebie bardzo podobne: melancholijny, rzewny wokal + wymuskane klawisze + czasem lepsze, czasem gorsze partie gitar. No i po trzecie: Krzyżyk! W tą stronę? Dude, Serious? Ja lubię wolne walcowate funeralne granie, podoba mi się, gdy gęste riffy miażdżą moją czaszkę.
Niestety szósty w dorobku Norwegów długograj nie pozwolił mi doświadczyć takich wrażeń. Materiał raczej dla bezkrytycznych wielbicieli gatunku.
Ocena: 4/10
Tracklist:
| 1. | Burning with Regret | ||
| 2. | Hate | ||
| 3. | Break Me | ||
| 4. | Song of the Knell | ||
| 5. | From the Orchestral Grave | ||
| 6. | Making the World My Tomb | ||
| 7. | Will You Have Me? |





