FDS - Nagranie z muzyką naiwnąWydawca: Malignant Voices

Patrząc na dokonania całego tego projektu / szyldu / czy jak tam zwał LTWB odnoszę wrażenie, że ów członkowie w/w robią sobie z ludzi jaja. Kolejne wynaturzenia pod postaciami Duszę Wypuścił, czy w ekstremalnym wypadku Seagulls… i właśnie FDS są przykładem zgrabnie przemyślanej propagandy mającej na celu zdobycia już nie jednego miliona a dwóch a nawet i trzech, nie tylko słuchaczy.

„Nagranie…” to debiutancki longplay ekipy Cienia, naznaczony szaleństwem, spokojem i ogólną dychotomią wszystkiego co da się postawić na przeciw siebie w przyrodzie (i nie tylko). Tyle o warstwie lirycznej, która i tak z resztą będzie rozkładana na czynniki pierwsze przez klasy polonistyczne w liceach. Muzycznie FDS rozwinął to, co ukazał na swej ep’ce „XII.07” barwiąc chłód muzyczny (vide „I patrzymy w gwiazdy”) na smoliste odcienie black metalu rzucając go w bardziej – o cholera – doom’owe klimaty. Tracki ciągną się jak smoła, kolejne wersety „Majaków…” działają niczym speedball, a kończący całość „Bohomaz” z kultowym już chyba tekstem o „siadaniu na księżycu” staje się puentą całości. Jest więc w tej muzyce coś zimnego a jednocześnie dusznego i niepewnego. Niby black metal tutaj dominuje, a jednak trąbkowate momenty – tutaj „Trzęsienie nieba” – sprawiają, że całość muzycznie wybija się po za kanony szufladkowania. Na tym polega zdecydowanie moc tego krążka. Jest tutaj swoistego rodzaju muzyczna niepewność, bo nigdy nie wiadomo co stoi za „krzem”, a każdy kolejny odsłuch sprawia że pojawiają się nowe, magnetyzujące elementy które wymuszają na słuchaczu ponowne włączenie kawałka. Dodatkowo aura kosmiczności, czy też materii tak nieznanej i obecnej we wszechświecie, podbija klimat tak, że chce się tego słuchać i słuchać. Będąc jednak krytycznym i subiektywnym w stosunku do ów wydawnictwa, stwierdzam, że już męczą mnie powoli te jakże poematyczne teksty o „patrzeniu w gwiazdy” czy też „majaczenia i kurze”, bo równie dobrze można by było śpiewać o industrializacji i historii starych dzielnic Katowic czy też innych regionów Gliwic… ale ja to pierdole i siedzę na księżycu !

Ocena: 8,5/10

Tracklista:
1. Gdyby nie ta odrobina szaleństwa
2. I patrzymy w gwiazdy
3. II trzęsienie nieba
4. Bajania zsiniałego sumienia
5. Trzęsienie nieba
6. Majaki i piękno czegoś obrośniętego kurzem i pajęczyną
7. Bohomaz

Łysy
1058 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj