Wydawca: Dying Victims Productions
O, to ci niespodzianka. Przyznam, że nie wiedziałem iż Farscape dalej działa – no co prawda mieli dziesięć lat przerwy, jednak nikt nic nie pisał o rozpadzie. Ja ich poznałem przy okazji „Killer on the Loose” sprzed bagatelka piętnastu lat i lubię do dziś wracać do tych nagrań.
A tu Brazylijczycy wkrótce uderzą z nowym, czwartym albumem. „Purged and Forgotten” zawiera trzydzieści osiem minut thrash metalu, opartego głównie (ale nie tylko) o niemiecką szkołę. Takim pierwszym zespołem, który przychodzi na myśl słuchając ich twórczości jest Kreator – duch Petrozzy przepełnia wiele kompozycji Farscape. Ale nie tylko oni. W takim „Backing from the Hole” bardzo wyraźnie słyszalne są echa Voivod na ten przykład. Tu i tam mamy też bardziej speed metalowe podjazdy – wszystko pasuje do siebie, jest naprawdę dobrze skomponowane. Jeśli słuchając thrash metalowej płyty łeb mi chodzi i pięści się zaciskają – znaczy, że to dobry album. W przypadku „Purged and Forgotten” tak właśnie się dzieje. Legitymacje thrash metalowców mają wystawione więc na pewno – i to przez Brazylijski Związek Traszmetalowców, ale pewnie też i Erefeński. Wcale się nie dziwię. Ostatnimi czasy jakoś coraz mniej thrash metalowych albumów łapie mnie za serce tudzież jaja, jednak Farscape nie ma z tym problemu.
Co ciekawe, zespół od ćwierć wieku działa tak naprawdę w tym samym składzie – nie ma chuja, muszą mieć chemię w tym zespole, co z kolei przekłada się na wysoką jakość muzyki. W przypadku „Purged and Forgotten” zostało to dowiedzione empirycznie. Spokojnie więc możecie dopisać ten album do listy zakupów.
Ocena: 8/10




