Wydawca: Black Vault Productions
Krótka wymiana zdań między mną a Pathologistem na temat tego album została zwieńczona zdaniem „fajne, prostackie i aż trudno uwierzyć ze ta płyta nie pochodzi np z 1992 roku”. Myślę, że to zdanie doskonale oddaje charakter debiutanckiej płyty Det Gamle Besatt.
Jak wiecie – Det Gamle Besatt to nic innego jak pierwszy skład Besatt. I w momencie gdy z ostatniego krążka Besatt wieje nudą, tak „Primary Evil” jest na moją czarną duszę niczym remedium. Tak kurwa powinien dziś grać Kat, a nie jakieś średniowieczne chuje – muje, albo odgrzewane kotlety na koncertach! Posłuchajcie „Mój Raj” – ten numer jest tak mocno zainfekowany Katem, że bardziej już chyba się nie da. Oczywiście z trudno to nazwać czystym thrash metalem, bo black metal z początku lat dziewięćdziesiątych (czyli tak po prawdzie właśnie z czasów, gdy numery te powstawały) – brzmi to tak, jakby ktoś wyrzucił na mróz „Oddech Wymarłych Światów”, hehe – całe się oszroniło i pozamarzało. Tak powstało „Primary Evil”. Choć inspiracji tutaj sporo – „Epitafium ku Czci Boga” ma w sobie trochę śladów Celtic Frost, odrobina Bathory również tu będzie możliwa do wyszukania. Wokal na tym krążku to mistrzostwo – gdy usłyszałem premierowy numer zacząłem szukać informacji, czy przypadkiem nie udziela się tutaj gościnnie sam Roman. Zwłaszcza, że teksty również walą wczesnym Katem (czasem niemalże niczym kalka). Pierwsze cztery numery pochodzą z 1991 roku, druga połowa płyty zaś nie została skomponowana w tak odległych dla wielu czasach, jednak Det Gamle Besatt utrzymali spójność – nad całością unosi się ten wspaniały black/thrash metalowy duch.
Kurwa, jak dla mnie to ten album jest znakomity – surowe, chwilami nawet czerstwe granie, ale koło chuja mi to lata, skoro słucha się tego tak przyjemnie. U mnie kręci się już po raz n-ty i jeszcze pewnie chwilę tak będzie.
Ocena: 9/10
Tracklist:
01. Ares
02. Golgota
03. Mój Raj
04. Epitafium Ku Czci Boga
05. Deus Est Mortus
06. Wojenne Werble
07. Ołtarze Piekieł
08. Labirynt Szaleństwa





Mam nadzieję że odrobinę Sabbat też tam się znajdzie 🙂