Wydawca: Let Them Come Productions
Co ten Cortege, to ja nawet nie! Ostatni raz z muzyką rybnickiej załogi miałem do czynienia z 11 lat temu podczas niezapomnianego Siekierzyn fest. Wtedy to był przedni death metal, mimo iż brzmieniowo nie było to dzieło sztuki (i po mimo iż ciągle byłem na gazie to w pamięci zapadł mi najbardziej obraz urzędującego na polu rolnika odzianego w koszulkę Napalm Death). Minęła dekada i czy cokolwiek zmieniło się w muzyce Cortege?
W zasadzie sporo, ale nie na tyle by powiedzieć, że zmieniło się diametralnie. Ok, mieszam. Nie mniej death metal w wykonaniu rybniczan jest tak prosty i przewidywalny jak reakcja Niesiołowskiego na głodną posłankę Pawłowicz. Uzasadniam. Odsłuchałem ten krążek na wszelkie sposoby. Od początku do końca, od końca do początku i na wspak. I tak przez kilka ładnych tygodni, aż w końcu rzuciłem go półkę i tak leży po dziś dzień. Owszem, momentów na “Touching The Void” nie brakuje. Są fajne zwolnienia, solówki z iście czystym, heavy metalowym brzmieniem i polotem, by nie powiedzieć chwytliwością (“Hear Our Cries”). Są fajne partie wokalne (Seba z Uziel jakby kto pytał) poparte klawo blastującymi bębnami (“Death Mills” czy chociaż “The Journey”). Są w końcu te momenty, które aż chce się odtwarzać w kółko (najbardziej mi przypasił “Deus Vault”). Jednak to trochę za mało, by można było rzec: To jest kurwa to! Całość po prostu brzmi zbyt znajomo, zbyt oklepanie by mogło być czymś wybitnym i wciągającym na dłuższy czas. Dziś death metal to więcej piwnicy, mięsa i śmierci aniżeli grzecznego przygrywania do wódeczki przed headlinerem na koncercie. I tego Cortege zdecydowanie brakuje. No ale widocznie taki koncept i to akurat mogę zrozumieć, choć przekonany do całości nie jestem, a po dłuższym obcowaniu z tym krążkiem po prostu się nudzę.
Rozczarowania ogólnie nie ma, bo “Touching The Void” to kawał dobrze zagranego, wyprodukowanego i klasycznie brzmiącego death metalu. Na odpowiednim poziomie, z własną wizją i pomysłem. I tylko tyle.
Ocena: 7/10
Tracklista:
01. Habemus Papam
02. The Journey
03. Event Horizon
04. Deus Vult
05. In Love
06. Hallowed Be Thy Name
07. Death Mills
08. Hear Our Cries
09. The Temptation
10. Touching the Void
11. The Path to Illumination




